piątek, 10 czerwca 2016

Można się załamać....serce się kraje

Kościół pw. św. Mikołaja w Inowrocławiu wielokrotnie przy różnych okazjach gościł na stronicach "Kronik Inowrocławskich", ostatnio przechodziłem obok i znowu był to pretekst do nowego tematu.....
Jeden z największych inowrocławskich zabytków, z którym wiąże się w dziejach wiele ważnych ogólnopolskich wydarzeń ciągle w ostatnich latach przyprawia mnie o ból głowy.


Nadpalona dzwonnica, przez kilka lat nic z tym nie zrobiono...............
Napisy na zabytkowej świątyni, w dodatku wulgarne, są nie do przyjęcia, opadają ręce.........


Wypadałoby coś z tym zrobić, usunąć i zapobiegać by nie pojawiały się następne.........


Mur wokół kościoła jest w opłakanym stanie, rozlatuje się, upstrzony napisami, bohomazami........
Betonowy chodnik wokół świątyni pełen jest dziur, wyłomów, nie wygląda to dobrze i jest niebezpieczne dla wszystkich, którzy tam przechodzą.


Za murami kościoła powstaje mini osiedle mieszkaniowe może to będzie pretekst do wyremontowania muru...............

Odrestaurowany będzie też wkrótce ocalały fragment średniowiecznych murów obronnych w sąsiedztwie kościoła, aż się prosi by sam kościół pw. św.Mikołaja i jego najbliższe otoczenie odzyskało swój dawny blask.

Bardzo cieszy wymieniony dach, położone tynki zewnętrzne, prace renowacyjne prowadzone wewnątrz świątyni, ale nie można na tym poprzestać.

Janisław w grobie się przewraca
na marmurowej płycie w znanym kościele
imię Jarosław mu nadano
historia chichocze z wielkiego patrioty
kpi z arcybiskupa i w oczy mu się śmieje
wielka to postać, nie pozwoli na kpiny
wyryje swe imię na kamieniu
królowie którym korony wkładał na głowy
nazwiska swego biskupa nie zmienią
toż to bohater narodowy. 
Czas najwyższy sprostować imię wielkiego Polaka i arcybiskupa na tablicy wmurowanej w mury kościoła.

















Niemiecki żołnierz, organista
ze specjalną rusza misją
relikwie biskupa Wojciecha
z bezczeszczonej gnieźnieńskiej
katedry ratuje
Inowrocław dostaje wielkie zadanie
dla symbolu katolickiej Polski
u św. Mikołaja kryjówkę szykuje
kościelna wieża nie była zbyt bezpieczna
więc pod posadzką zakrystii
szczątki świętego znajdują schronienie
tak przetrwały całą wojnę
Urban Thielen i wszyscy
którzy się do tego przyczynili
zasłużyli na naszą wdzięczność 
i dziękczynienie.

Święty Wojciech dobierał sobie apostołów przez wieki
najpierw Chrobry i cesarz Otton III
potem Urban Thelen i Piotr Mattausz też
w tym gronie się znaleźli 
Z narażeniem życia uratowali szczątki
wielkiego Polski patrona
następni byli Arno Giese i Andrzej Machnowski
opowiedzieli jak pod posadzką zakrystii
w inowrocławskim kościele
wojenny cud się dokonał
skromny kujawski kronikarz również
nieśmiało do tego grona puka
wszak sławi imię Wojciecha
przypomina Urbana Thelena
Bogu i Ojczyźnie służy jego sztuka
po drodze apostołów było jeszcze wielu
u Św. Mikołaja pod posadzką zakrystii
biskup Wojciech zostawił znamię
swoistą maksymę
swoje apostolskie kazanie
Wiara i Patriotyzm
gwarantuje Polsce przetrwanie.
Autor "Kronik" z reżyserem filmu o uratowaniu relikwii św. Wojciecha w naszej świątyni Andrzejem Machnowskim ( z prawej).
Kościół św. Mikołaja zaznaczył się w historii Polski za czasów Łokietka, królowej Jadwigi i Jagiełły, wojen z Krzyżakami, godzien jest naszej troski, opieki i szacunku.
W tej świątyni miały miejsce wielkie wydarzenia o dużym znaczeniu dla całego kraju: 
w latach 1320-1321 toczył się proces przed sądem papieskim wytoczony przez króla Władysława Łokietka przeciwko Krzyżakom.W naszym kościele 10 lutego 1321 roku arcybiskup gnieźnieński Janisław ogłosił wobec delegatów polskich i krzyżackich wyrok papieża Jana XXII skazujący Zakon na zwrot Polsce zagrabionego Pomorza oraz zapłacenie odszkodowania 30 000 grzywien i pokrycie kosztów procesu.
W 1397 roku w tym samym kościele królowa Jadwiga pertraktowała z Wielkim mistrzem Krzyżackim Konradem von Jungingen w sprawie pokojowego zlikwidowania sporu i zwrot Ziemi Dobrzyńskiej.
Tutaj też według legendy przepowiedziała wielką klęskę Krzyżakom z ręki jej męża Władysława Jagiełły.

Jest jeszcze jedno wielkie wydarzenie w historii tego kościoła, które warto przypomnieć i upamiętnić:
od 18 lipca 1941 roku do końca wojny pod posadzką zakrystii były ukrywane Relikwie Św. Wojciecha z Gniezna, męczennika i patrona Polski, świętość dla każdego katolika i Polaka.
Relikwie przywiózł z Gniezna od ks.Edwarda van Bleriqa( wikariusza generalnego archidiecezji gnieźnieńskiej) do ks. Paula Mattauscha (proboszcza fary inowrocławskiej) Urban Thelen- podoficer Wehrmachtu.O tym również opisuję szczegółowo w stosownym poście.
Trzeba nagłośnić te niezwykle patriotyczne wydarzenia w historii Kujaw i Polski, które miały miejsce w naszej świątyni, promować je i doprowadzić farę do należnego jej od nas wszystkich stanu i wyglądu.
Uratowane przed Prusakami i Niemcami wyposażenie zniszczonego i rozebranego klasztoru i kościoła Św.Franciszka trzeba pokazywać inowrocławianom, turystom, przypominać chlubną historię Inowrocławia i uczyć patriotyzmu.

Wykorzystując prace remontowe warto by również pomyśleć o stworzeniu odpowiednich warunków do wyeksponowania zgromadzonych w tym kościele zabytków, pamiątek uratowanych z innych inowrocławskich kościołów ( głównie kościoła i klasztoru OO. Franciszkanów) i przechowywanych przez wieki nieraz z narażeniem życia, jeśli coś z nich jeszcze pozostało ( nie wiadomo czy można je jeszcze uratować przed zniszczeniem). Myślę tutaj głównie o ornatach i kapie z pietyzmem przechowywanych przez wieki.
Ornaty:
* biały z haftem kwiatowym z 1665 roku
*Biały z tkaniny rokokowej z kolumną o hafcie kwiatowym z XVII wieku
* biały z polskich pasów szlacheckich XVII/XVIII wieku
*zielony z polskich pasów szlacheckich XVIII/XIX wiek
*Złoty z haftem kwiatowym XVII/XVIII wiek (zachował się tył)
Kapa z tkaniny złotolitej XIX wiek z bordiurą i kapturem haftowanym ze Św. Mikołajem z połowy XVIII wieku.
To jest spuścizna naszych ojców i dziadów, patriotyczna spuścizna, trzeba ją ratować i udostępnić do zwiedzania.
Drewniana dzwonnica opodal kościoła uległa nadpaleniu podczas pożaru, były w niej zabytkowe dzwony, które uległy uszkodzeniu.

Dzwony:
*późnogotycki z XV wieku bez ozdób waga 204 kg. tonacja G-mol
*barokowy z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem i Św. Mikołaja waga 907 kg.tonacja E-mol
* słowacki z 1928 r. z Koszyc, sprowadzony w 1945 r.
* sygnaturka zawieszona w wieżyczce kościoła z napisem "MS ANN 1603"
Dzwonnica zabezpieczona tylko folią na spalonym dachu pozostaje cały czas w takim stanie, dodam tylko że dzwonnica płonęła 30 października 2011 roku.







Szanujmy dziedzictwo naszych dziadów i ojców, toć to historia nasza, często okupiona krwią i życiem przodków.

2 komentarze:

  1. Rzeczywiscie, mnie tez przygnebia stan tego zabytku, drugiego w hierarii waznosci w naszym miescie. Przeraza patologia, ale tez... moje odczucie jest takie, ze gospodarza dobrego nie ma tez ze strony koscielnej. Moze jest ono niesprawiedliwe, ale jest poki co. Cieszy mnie budowa domow za koscielnym murem, chociaz od tej strony inwazja absolutnych barbarzyncow, niestety z 21 wieku, bedzie utrudniona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeciez proste rozwiazanie nasuwa sie samo: monitoring z zastosowaniem 2 - 3 kamer. Na prawde nie moge zrozumiec, dlaczego dotad tego nie zrobiono.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinie! Zachęcam do zapoznania się z pozostałą zawartością strony oraz dyskusji na poruszane tematy. Zapraszam ponownie!