sobota, 14 maja 2016

Janisław w grobie się przewraca- z wizytą u Św. Mikołaja












12 lutego 2016 roku pisałem w "Kronikach":
695 lat po ogłoszeniu wyroku sądu papieskiego przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Janisława w procesie polsko- krzyżackim o zwrot Pomorza Gdańskiego spotkaliśmy się znowu w kościele pw. Św. Mikołaja w Inowrocławiu na mszy św. połączonej z odsłonięciem tablicy pamiątkowej.
 Organizatorami uroczystości byli Inowrocławski Klub Dyskusyjny oraz Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Patronem honorowym imprezy był Starosta Inowrocławski Tadeusz Majewski.
Po mszy w świątyni odsłonięta została tablica upamiętniająca inowrocławski proces. Około południa nastąpił przemarsz orszaku złożonego z uczestników obchodów oraz członków bractw rycerskich - polskiego i krzyżackiego, do Muzeum im. Jana Kasprowicza. Towarzyszyła mu orkiestra dęta Inowrocławskich Kopalni Soli "Solino".
Na dziedzińcu muzeum odbył się  krótki pokaz walk rycerskich, następnie w sali muzeum odbyła się konferencja naukowa podczas której wygłoszonych zostało 5 niezwykle interesujących wykładów zakończonych dyskusją.



 
Pokrótce przedstawiłem też krótki rys historyczny stosunków polsko- krzyżackich w czasach Władysława Łokietka.
W 1306 roku w wyniku wyprawy Łokietka udało mu się podporządkować sobie Pomorze Gdańskie.
Faktyczną władzę w tym rejonie książę przekazał namiestnikom: w Świeciu i Tczewie byli to bratankowie Łokietka Przemysł i Kazimierz, natomiast w Gdańsku ród Święców.
W wyniku nieporozumień i braku zaufania do tego rodu Łokietek odebrał Piotrowi Święcowi urząd starosty i przekazał go swoim bratankom.
Biskup kujawski w tym samym czasie wystąpił przeciwko Piotrowi Święcowi z żądaniem zwrócenia zagarniętych przez Święca dochodów biskupich.
Ród Święców czy to nie chciał, czy nie mógł wypłacić żądanych sum biskupowi i wypowiedział posłuszeństwo Łokietkowi jednocześnie wydając 17 lipca 1307 roku dokument poddania się margrabiemu brandenburskiemu.
Podczas tłumienia buntu w Krakowie przez Łokietka Brandenburczycy wykorzystali sytuację i zaatakowali Pomorze Gdańskie, wtedy Władysław sprowadził na pomoc Zakon Krzyżacki.
Krzyżacy wyparli z  Pomorza Brandenburczyków i sami zawładnęli Pomorzem.
Potem wystawili Łokietkowi rachunek i po jego odrzuceniu ogłosili się prawowitym władcą Pomorza, po rzekomym wykupieniu praw do tych terenów od Brandenburczyków.
Po tak znacznym rozszerzeniu wpływów Krzyżacy w 1309 roku przenieśli stolicę z Wenecji do Malborka.
Łokietek mimo wielu kłopotów i zagrożeń nie pozostawił Pomorza Gdańskiego swojemu losowi, był to bardzo ważny region, mogący przynosić olbrzymie dochody i należało o niego zawalczyć.
Łokietek wykorzystał fakt, że Polska od wieków płaciła daninę na rzecz stolicy apostolskiej tzw. świętopietrze natomiast Krzyżacy z zajętych ziem tego nie robili i rozpoczął starania dyplomatyczne w Awinionie, ówczesnej stolicy papieskiej.
Łokietka wsparł biskup włocławski Gerward, który z powodu Zakonu stracił wiele dochodów i wniósł oficjalną skargę do Awinionu.
Po śmierci wielkiego patrioty arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnki wybrano na to stanowisko Borzysława i to pod jego przewodnictwem udało się do Awinionu poselstwo ze skargą na Zakon do papieża Jana XXII i zadaniem wynegocjowania zgody papieża na koronację Władysława Łokietka na króla Polski.
Borzysław  jednak zmarł podczas tej wyprawy , a papież Jan XXII nie czekając na opinię kapituły gnieźnieńskiej powierzył urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego Janisławowi, archidiakonowi gnieźnieńskiemu, członkowi polskiego poselstwa.
Powinniśmy być bardzo wdzięczni papieżowi, bo nie można było dokonać lepszego dla Polski wyboru ( o tym kilka słów w dalszej części postu).
Nowo wybrany arcybiskup przedstawił dokładnie papieżowi okoliczności utraty przez Polskę Pomorza Gdańskiego i domagał się zdecydowanego poparcia papieskiego w tej sprawie dla księcia krakowskiego Władysława Łokietka.
Papież powołał sąd do zbadania tej sprawy i wyznaczył na sędziów arcybiskupa gnieźnieńskiego Janisława, biskupa poznańskiego i opata klasztoru benedyktynów w Mogilnie, Mikołaja.
Proces rozpoczął się w 1320 r. w Brześciu Kujawskim i Inowrocławiu, trwał przeszło rok. 
Krzyżacy od początku bojkotowali proces, oskarżali sędziów o stronniczość, podważali każde zeznanie i dowód sądowy, nieustannie domagali się natychmiastowego wydania kopii zeznań, dokumentów, a musimy pamiętać, że nie było wtedy sprawą prostą zrobienie kopii kilkumetrowej długości zapisanych pergaminów.
Koniec końców, proces udało się zakończyć sukcesem strony polskiej.
Wyrok został ogłoszony 10 lutego 1321. Zgodnie z wyrokiem Zakon miał zapłacić Polsce 30 tys. grzywien, zwrócić Pomorze Gdańskie i pokryć koszty procesowe. 
Krzyżacy od wyroku odwołali się do Awinionu, wyrok w praktyce nie został wykonany, ale samo orzeczenie sądu dawało stronie polskiej podstawy prawne do dalszego upominania się o te ziemie lub do ich zbrojnego odebrania w przyszłości.

Cała uroczystość lutowa przygotowana była niemal perfekcyjnie: orkiestra, rycerze, wspaniali naukowcy- historycy, pokazy walk rycerskich, liczny udział miejscowej społeczności, efektowny przemarsz ulicami miasta, niezwykle interesująca konferencja naukowa, wmurowanie w murach świątyni pamiątkowej tablicy, wszystko super.......ale, no właśnie jest i duży zgrzyt.
Koszmarny błąd, wielbłąd na tej tablicy, arcybiskup gnieźnieński przewodniczący sądowi papieskiemu, odczytujący w kościele Św. Mikołaja w Inowrocławiu wyrok sądu papieskiego miał na imię JANISŁAW, a nie Jarosław.
Wielka szkoda, że tak się stało po tak wspaniałej uroczystości pozostał bowiem pewien niedosyt, znowu coś nie wyszło......
Mam jednak nadzieję, że szybko zostanie to sprostowane, w końcu to kwestia korekty dwóch literek.
Janisławowi należy się umieszczenie poprawnego imienia na tablicy, w naszych sercach i pamięci także z takiego powodu, że był wielkim Polakiem i patriotą.
Zawsze dbał o sprawy polskie, wielokrotnie i to z powodzeniem procesował się z Krzyżakami.
Dzięki także jego staraniom udało się 20 stycznia 1320 roku przeprowadzić na Wawelu w Krakowie koronację Władysława Łokietka na króla zjednoczonej (po wcześniejszym rozbiciu dzielnicowym) Polski.
Janisław był nie tylko odpowiedzialnym hierarchą kościelnym, był również niezwykle przewidującym politykiem i sprawnym administratorem.
Doceniał to król Władysław Łokietek czyniąc go jednym z najważniejszych współpracowników.
Zawsze liczył się z jego zdaniem, a w uznaniu jego zdolności i doświadczenia mianował go starostą brzeskim, radziejowskim oraz starostą generalnym Wielkopolski.
Był to jeden z nielicznych przypadków w tamtych czasach, kiedy dostojnik kościelny pełnił jednocześnie tak ważny urząd świecki. Jego patriotyzm przejawiał się także w wielu innych sprawach: dbał, by w szkołach mówiono i uczono w języku polskim i zabronił nadawać cudzoziemcom beneficja duszpasterskie.
25 kwietnia 1333 roku po raz drugi podczas swojego pontyfikatu koronował na króla Polski syna Łokietka, Kazimierza, którego potomni obdarzyli przydomkiem Wielki. Zmarł 8 lat po tej uroczystości, w grudniu 1341 roku w Łęczycy, po 28 latach rządów archidiecezją gnieźnieńską.

Janisław w grobie się przewraca
na marmurowej płycie w znanym kościele
imię Jarosław mu nadano
historia chichocze z wielkiego patrioty
kpi z arcybiskupa i w oczy mu się śmieje
wielka to postać, nie pozwoli na kpiny
wyryje swe imię na kamieniu
królowie którym korony wkładał na głowy
nazwiska swego biskupa nie zmienią
toż to bohater narodowy. 

Mam nadzieję że następne zdjęcie jakie zrobię w tym miejscu będzie przedstawiać napis z poprawnym imieniem arcybiskupa JANISŁAWA.


W kościele trwają prace remontowo- renowacyjne, tablica jak widać pozostała niezmienionej treści, a minęły już trzy miesiące
Nie może tak być, by w mieście o tak bogatej historii na trwałych jej pomnikach, pamiątkach i zabytkach przeinaczano historyczną prawdę.
Kolejny już raz domagam się sprostowania imienia wielkiego patrioty, arcybiskupa Janisława.






Jest jeszcze jedno wielkie wydarzenie w historii tego kościoła, które warto przypomnieć i upamiętnić:
od 18 lipca 1941 roku do końca wojny pod posadzką zakrystii były ukrywane Relikwie Św. Wojciecha z Gniezna, męczennika i patrona Polski, świętość dla każdego katolika i Polaka.
Relikwie przywiózł z Gniezna od ks.Edwarda van Bleriqa( wikariusza generalnego archidiecezji gnieźnieńskiej) do ks. Paula Mattauscha (proboszcza fary inowrocławskiej) Urban Thelen- podoficer Wehrmachtu.


W marcu tego roku Inowrocław był miejscem uroczystej premiery filmu Andrzeja Machnowskiego o tej historii, warto by to wielkie patriotyczne wydarzenie w historii Polski i kościoła w odpowiedni sposób upamiętnić w naszej świątyni.
 
 Autor "Kronik" z reżyserem filmu Andrzejem Machnowskim.


Trzeba nagłośnić te niezwykle wydarzenia w historii Kujaw i Polski, które miały miejsce w naszej świątyni, promować je i doprowadzić farę do należnego jej od nas wszystkich stanu i wyglądu.
Uratowane przed Prusakami i Niemcami wyposażenie zniszczonego i rozebranego klasztoru i kościoła Św.Franciszka trzeba pokazywać inowrocławianom, turystom, przypominać chlubną historię Inowrocławia i uczyć patriotyzmu.

Wykorzystując prace remontowe warto by również pomyśleć o stworzeniu odpowiednich warunków do wyeksponowania zgromadzonych w tym kościele zabytków, pamiątek uratowanych z innych inowrocławskich kościołów ( głównie kościoła i klasztoru OO. Franciszkanów) i przechowywanych przez wieki nieraz z narażeniem życia, jeśli coś z nich jeszcze pozostało( nie wiadomo czy można je jeszcze uratować przed zniszczeniem).
Myślę tutaj głównie o ornatach i kapie z pietyzmem przechowywanych przez wieki.
Ornaty:
* biały z haftem kwiatowym z 1665 roku
*Biały z tkaniny rokokowej z kolumną o hafcie kwiatowym z XVII wieku
* biały z polskich pasów szlacheckich XVII/XVIII wieku
*zielony z polskich pasów szlacheckich XVIII/XIX wiek
*Złoty z haftem kwiatowym XVII/XVIII wiek (zachował się tył)
Kapa z tkaniny złotolitej XIX wiek z bordiurą i kapturem haftowanym ze Św. Mikołajem z połowy XVIII wieku.
To jest spuścizna naszych ojców i dziadów, patriotyczna spuścizna, trzeba ją ratować i udostępnić do zwiedzania.
Drewniana dzwonnica opodal kościoła uległa nadpaleniu podczas pożaru, były w niej zabytkowe dzwony, które uległy uszkodzeniu.

Dzwony:
*późnogotycki z XV wieku bez ozdób waga 204 kg. tonacja G-mol
*barokowy z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem i Św. Mikołaja waga 907 kg.tonacja E-mol
* słowacki z 1928 r. z Koszyc, sprowadzony w 1945 r.
* sygnaturka zawieszona w wieżyczce kościoła z napisem "MS ANN 1603"
Dzwonnica zabezpieczona tylko folią na spalonym dachu pozostaje cały czas w takim stanie, dodam tylko że dzwonnica płonęła 30 października 2011 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za opinie! Zachęcam do zapoznania się z pozostałą zawartością strony oraz dyskusji na poruszane tematy. Zapraszam ponownie!