poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Święty Wojciech - Polska - Inowrocław

23 kwietnia to święto jednego z trzech głównych patronów Polski - biskupa Świętego Wojciecha.
Ponieważ Święty ma związki z Inowrocławiem, a imieniny obchodzi w tym samym dniu co autor tych kronik, postanowiłem przypomnieć biskupa Wojciecha i jego inowrocławskie wątki.
Pomnik Świętego Wojciecha w Inowrocławiu
W roku 1895 na zlecenie proboszcza Antoniego Laubitza    (późniejszego biskupa), mieszkający w Berlinie artysta rzeźbiarz wykonał pomnik św. Wojciecha. 
Jego uroczyste poświęcenie miało miejsce w 1897 roku, w 900 lecie męczeńskiej śmierci biskupa. Pomnik ten został zniszczony przez Niemców w 1939 r.
Od 1997 roku w Inowrocławiu ponownie na cokole stoi figura św. Wojciecha. 

Jest to nawiązanie do pierwotnego pomnika zniszczonego na początku II wojny światowej. 
Figura przedstawia świętego w szatach biskupich, z pastorałem w lewej ręce i uniesioną prawą ręką w geście błogosławieństwa.






Chluba Inowrocławia, zabytkowa bazylika Imienia Najświętszej Marii Panny.
Znana jest legenda, przekaz tradycji , iż w tym miejscu zatrzymał się św. Wojciech, udający się z misją ewangelizacyjną z Gniezna do państwa Prusów.






W sąsiedztwie bazyliki istniał przez wieki cmentarz.





Prawdopodobnie wokół kościoła pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny chowano zmarłych jeszcze przed jego wybudowaniem.
Cmentarz użytkowano przynajmniej przez osiem stuleci. 
W wieku XIX był jedynym cmentarzem parafialnym w mieście.
Do restauracji zniszczonego przez pożar w 1834 r. kościoła przystąpiono 100 lat temu (konsekrował bp A. Laubitz 25 sierpnia 1929 r.). Przed 20 laty, po otwarciu do pochówku nowego cmentarza między ulicami K. Libelta i K. Marcinkowskiego, rozpoczęto porządkowanie przykościelnej nekropolii. Usunięto ogrodzenie, a teren splantowano i urządzono na nim skwer.
"Ziemia jego kryje prochy obywateli, którzy dla Inowrocławia pracowali i walczyli w czasie XII-XX w." - głosi napis na tablicy przy wejściu na przykościelny teren. Nie ma już śladu po wielu grobach znanych osobistości Inowrocławia. Wspomnieć można kilku z nich: założyciel uzdrowiska Zygmunt Wilkoński (1832-80), nauczyciel Jana Kasprowicza i twórca pierwszej w mieście biblioteki Leon Czaplicki (1827-81) oraz nauczyciel i publicysta, autor polskiego elementarza Daniel Rakowicz (1817-76). Były tu jeszcze zbiorowe mogiły uczestników wszystkich zrywów niepodległościowych: powstania listopadowego - ks. Michała Wochelskiego (1737-1806), Wiosny Ludów i powstania styczniowego - Adama Budzińskiego (1813-81) oraz Kazimierza Czapli (1817-74). Na mogile żołnierzy poległych w styczniu 1919 r. wzniesiono monumentalny pomnik. Jednym z powstańców był działacz narodowy Wojciech Kwiatkowski (1878-1919), który poległ jako pierwszy w walce o zdobycie budynku poczty przy ul. Królowej Jadwigi 33 (miejsce upamiętnione było tablicą w 1934 r.). Podczas wojny pomnik został zburzony, a nowy - dzieło warszawskiej rzeźbiarki Zofii Kann-Pociłowej - odsłonięto w 50. rocznicę wyzwolenia Kujaw z zaboru pruskiego (1969 r.). Widnieje na nim napis: "Czyn i krew zrodziły wolność" oraz umieszczono nazwiska 44 powstańców, którzy zginęli podczas zdobywania miasta i tu zostali pochowani.
W grudniu 1990 r. na tej nekropolii urządzono symboliczną mogiłę - kopiec z tablicą inskrypcyjną na głazie o treści: "Konfederatom barskim poległym w bitwie pod Inowrocławiem za świętą wiarę katolicką i króla - 19 III 1769 r.". Pozostawiono też kilka lepiej zachowanych nagrobków, a wśród nich m.in. bliźniacze grobowce rodziny Grobelskich (kolumny z Pietą i krzyż żeliwny) oraz grobowiec znanej z działalności narodowej rodziny przedsiębiorców gospodarczych Grabowskich, szlachciców herbu Wczele, radnych miejskich: udziałowca fundacji budowy uzdrowiska Lucjana (1842-1900) oraz Stefana (1867-1943). Pozostały jeszcze nagrobki na mogiłach: kupca Jana Wituskiego (zm. w 1911 r.) - tumba z czarnego marmuru oraz Jana Grobelskiego z Balczewa (1784-1864). 

Fragment art. Macieja Wdowickiego
 "Cmentarz parafii Imienia NMP w Inowrocławiu"









Napisałem kilkadziesiąt wierszy o kościele Imienia NMP, o cmentarzu obok kościoła co owocowało wyróżnieniem w konkursie o bazylice.


Szkoła imienia Świętego Wojciecha z Izbą Pamięci Powstania Wielkopolskiego.








Przypominam też, że relikwie Św. Wojciecha podczas II Wojny Światowej przetrwały i zostały ocalone właśnie w Inowrocławiu.
Andrzej Machnowski upamiętnił to w filmie "Emisariusz Kardynała".
Św. Wojciech główny patron Polski jest symbolem naszego państwa i historii naszego narodu, uratowanie jego relikwii przed profanacją przez żołnierza wroga naszego państwa jest rzeczą niezwykłą i wartą nieco szerszego komentarza.Urban Thelen bo o nim mowa był katolikiem i Niemcem.Urodził się22 kwietnia 1915 roku w Winden niedaleko Dueren jako piąte dziecko Arnolda i Margarety Thelen. W wieku 22 lat został powołany do Arbeitsdienst- paramilitarnej organizacji młodzieżowej, a później do Wehrmachtu, gdzie przysposobiono go do pracy w wojskowych komisjach i urzędach poborowych.W 1939 roku gdy hiterowcy organizowali na terenie naszego kraju sieć Wojskowych Komend i Biur Meldunkowych został skierowany do Inowrocławia.Poznał tu katolickiego księdza Pawła Matausza, któremu ksiądz kardynał Adolf Bertram z Wrocławia zlecił opiekę duszpasterską nad przesiedlonymi na te tereny niemieckimi katolikami.Z czasem zaprzyjaźnili się bardzo.Thelen często przewoził pocztę od arcybiskupa wrocławskiego do Gniezna.Pomagał organizować "lewe papiery", rozdawał kartki żywnościowe i środki czystości poprzez księdza Matausza- bo na wszelki wypadek wolał nie wiedzieć kto je dostaje.Uratował życie Janowi Michalskiemu, późniejszemu biskupowi,Którego ksiądz Matausz ukrywał przez dwa tygodnie na wieży kościoła Św. Mikołaja, a potem dzięki dokumentom od Thelena ksiądz został "młynarzem" i mógł jechać do pracy do Generalnej Guberni.Urban Thelen miał też i inną misję z wielu kościołów zamienianych przez hitlerowców na magazyny ratował Przenajświętszy Sakrament przed profanacją.Wielokrotnie takie akcje kończą się powodzeniem.W lipcu 1941 roku przed wkroczeniem gestapo do katedry gnieźnieńskiej i zamienieniem jej w salę koncertową Thelen otrzymał najważniejszą misję swego życia uratowanie relikwii Św. Wojciecha.Trafia do przerażonego księdza Edwarda Blericqua wikariusza generalnego archidiecezji gnieźnieńskiej i odbiera od niego wyjęte juz z relikwiarza szczątki Świętego.W zalakowanej, opieczętowanej drewnianej skrzynce owiniętej papierem i przewiązanej sznurkiem wiezie je pociągiem do Inowrocławia.
 Ksiądz proboszcz Mattausz chowa je najpierw na kościelnej wieży, ale uznaje że nie jest to bezpieczna kryjówka.Zamurowuje więc relikwie pod posadzką zakrystii. Tam doczekały szczęśliwie do końca wojny. po wojnie relikwie zostały zwrócone do Gniezna.Przez lata nic o dzielnym kurierze nie było wiadomo.Aż Urban Thelen po wielu latach przeczytał  artykuł Reinholda Lehmana , w którym dziennikarz był zdumiony że malutkie miasteczko w Polsce, Gniezno z pustym relikwiarzem chce pretendować do europejskiej stolicy kultu Św. Wojciecha.Thelen wysłał sprostowanie do gazety, że on uratował szczątki świętego i relikwiarz gnieźnieński wcale nie jest pusty. Dotarł do niego Arno Giese opisał cała historię jego życia i jego niezwykłe czyn podjęty z narażeniem życia dla ratowania największej świętości narodu polskiego.Tytuł tej książki mówi wszystko" Kurier Kardynała".W 750-lecie Kleve, miasta urodzenia Ottona III Dokonano konsekracji nowego ołtarza, relikwie Św. Wojciecha do niego przekazał za zgodą prymasa Józefa Glempa(mój osobisty znajomy, siostrzeniec mego dawnego nieżyjącego już niestety proboszcza Kazimierza Mellera, ówczesny rektor gnieźnieńskiego seminarium duchownego) ks. Teofil Wilski, późniejszy biskup kaliski, a niósł je do ołtarza Urban Thelen w asyście polskiej delegacji. Za swą godną podziwu i szacunku postawę został uhonorowany medalem "Zasłużony dla Archidiecezji Gnieźnieńskiej"Jego ojciec był organistą i on również był bardzo utalentowany w tym kierunku. Już podczas wojny grywał na organach kościoła Św. Mikołaja, po wojnie zdobył wykształcenie muzyczne i podobnie jak ojciec został organistą.Gdy po latach odwiedził znajome miejsca w Inowrocławiu, zasiadł przy organach w tak związanej z nim farze i znowu zagrał.
 
 
Autor kronik z reżyserem filmu "Emisariusz Kardynała" Andrzejem Machnowskim.

Warto odwiedzać Inowrocław, poznawać zabytki i takie niesamowite historie............

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za opinie! Zachęcam do zapoznania się z pozostałą zawartością strony oraz dyskusji na poruszane tematy. Zapraszam ponownie!