Nie ma wątpliwości, że największe zasługi w powstaniu grodu, jego dużego
znaczenia ma jego twórca książę Kazimierz I Konradowic Kujawski.
To on
obrał to miejsce na siedzibę swego księstwa, to tutaj kazał sobie
wybudować zamek, on wytyczył nowe miasto z największym wtedy rynkiem na
obszarze całej Polski, z siatką ulic która w zasadzie utrzymała się w
większości w tym miejscu do dziś, on nadał Inowrocławiowi prawa miejskie
na prawie magdeburskim, on stworzył herb miejski który z niewielkimi
zmianami przetrwał do dzisiejszych czasów, wreszcie on sprowadził do
miasta Franciszkanów, wybudował im klasztor i kościół, powierzył
prowadzenie swojej kancelarii, umożliwił im zorganizowanie szkół i
książnicy, a co za tym idzie edukowanie miejscowej ludności.Także za
jego panowania na rynku wybudowano pierwszy kościół Św. Mikołaja, a tuż
za Bramą Toruńską w pobliżu dzisiejszego budynku Dyrekcji Kopalni Soli
doprowadził do budowy kościoła i szpitala Św. Ducha.Niewielu
dzisiejszych mieszkańców Inowrocławia zdaje sobie sprawę, że nazwa tej
ulicy trwa w miejscowej tradycji przez 8 wieków i nasz książę ma w tym
swój wielki udział.
Książę Kazimierz spłodził przyszłego króla Polski
Władysława Łokietka, władcę który doprowadził do zjednoczenia państwa po
rozbiciu dzielnicowym. Jest także dziadkiem Kazimierza III Wielkiego,
króla który zastał Polskę drewnianą ,a zostawił murowaną.
Któż bardziej niż on zasługuje w tym mieście na pomnik, czy jakąś inną ciekawą formę upamiętnienia?
Chyba trudno doszukać się drugiej takiej osoby.Za czasów panowania
Łokietka i Kazimierza Wielkiego miasto rozwijało się prężnie i znaczenie
jego rosło. Zaliczane było do siedmiu najważniejszych grodów w
państwie.Zwłaszcza w czasach Kazimierza Wielkiego powstało w mieście
wiele murowanych budowli sakralnych i świeckich oraz fortyfikacji
miejskich zaliczanych wtedy do najokazalszych i najpotężniejszych takich
miejskich umocnień obronnych w całym kraju.
Aby uchronić miasto zagrożone najazdami od zniszczeń na przełomie XIII i
XIV wieku otoczono je murami obronnymi o wysokości 5 m,grubości ok. 2
m i długości ok. 1600 - 1800 m, dwoma fosami i wałami. W murach znajdowały się
trzy potężne zamczyste bramy wjazdowe zwane : Toruńską (Żydowską), Poznańską (
inaczej zwaną Strzeleńską lub Mątewską) i Bydgoską oraz 16 baszt
obronnych za utrzymanie których odpowiedzialne były cechy
rzemieślnicze.Wewnątrz murów znajdował się przebudowany zamek (wcześniej
był częściowo drewniany ) wokół którego mur był podwójny, klasztor
franciszkański z kościołem, w rynku murowana gotycka wieża ratuszowa,
pierwotnie o znaczeniu warownym przylegająca do dobudowanego gotyckiego
kościoła Św. Mikołaja oraz kamienice dobrze rozwijającego się
mieszczaństwa.Historię zarówno kościoła Św. Mikołaja, jak i ratuszowej
wieży opisywałem już we wcześniejszych postach.Jest ona pasjonująca,
więc z czystym sercem zapraszam do lektury. Niestety niewiele przetrwało z
tych wspaniałych zabytków do dziś, a warto by to przypomnieć, pokazać
wizualnie. Najlepiej stworzyć jakąś plastyczną, przestrzenną miniaturę
średniowiecznego grodu.Wiele rzeczy wiemy jak wyglądały, inne można
odtworzyć w przybliżonym kształcie. Szczegóły nie są najważniejsze,
najważniejszy jest przekaz o wielkości i znaczeniu naszego grodu w
średniowieczu.
Było już o fortyfikacjach, teraz kilka zdań o pieczęciach miejskich Inowrocławia. Zachowały się pieczęcie miejskie z czasów Władysława Łokietka przy
dokumentach z połowy XIV wieku z 1306 r i 1339 r .Najstarsza pieczęć
Inowrocławia zachowana fragmentarycznie przedstawia wieżę kościelną w
otoczeniu dwóch baszt fortecznych i powstała w drugiej połowie XIII
wieku, należy więc ją zaliczyć do najstarszych pieczęci miejskich w
Polsce.Wśród siedmiu największych miast które w 1343 roku z woli króla
zatwierdzały pokój kaliski na czwartym miejscu po Krakowie, Poznaniu i
Kaliszu znalazł się Inowrocław. Myślę że to również jest warte jakiegoś
upamiętnienia, np. jakieś tablice z brązu ( czy ze szkła) w pobliżu miniatury
średniowiecznego grodu, przypominające znaczące postaci i wydarzenia z
tego okresu wielkiej świetności naszego miasta.
Od samego początku książę Kazimierz starał się o to by jego stolica była
miastem potężnym i znaczącym. Świadczy o tym wczesna lokacja,
wyprzedzająca takie ważne stolice książęce jak Wrocław (1242 r), Poznań
(1253 r), Kraków (1257 r), czy sprowadzenie franciszkanów około roku
1237 roku, którzy założyli w naszym mieście trzeci w kraju
konwent.Pierwsze klasztory powstały zaledwie rok wcześniej we Wrocławiu i
Krakowie.Już w założeniu Inowrocław miał być wielkim grodem, obszar
wewnątrz murów obronnych miał 16 ha i niemal dwukrotnie przewyższał
obszar pobliskiego Torunia. O wiele później lokowany Poznań miał ok. 20
ha, a dwa inne wielkie ośrodki jak Płock i Kalisz miały podobną
powierzchnię po ok. 18 ha.
Bardzo ważne wtedy grody takie jak Sandomierz,
czy Brześć Kujawski miały zaledwie po około 8 ha.
Wielkość inowrocławskiego rynku: 130 m x 130 m będącego w momencie
lokacji największym placem miejskim na terenie Polski też zaświadcza o
wielkości miasta i geniuszu urbanistycznym i rozmachu Konradowica.
O znaczeniu naszego miasta świadczy też wiele innych faktów
historycznych np.sprawowanie rządów namiestniczych w imieniu króla
Władysława Łokietka przez książąt inowrocławskich, Przemysła jako
starosty w Świeciu i Kazimierza w Tczewie i Gdańsku.Natomiast Kazimierz
Wielki w 1346 roku wydał w Brześciu Kujawskim bardzo ciekawy dokument
dotyczący Inowrocławia.W dokumencie tym mówi się że w szczególnych
przypadkach prawnych, które nie mogą być rozwiązane przez
ławników,należy zwracać się do rady miejskiej: jeśli i ta nie będzie
mogła rozwiązać problemu, wówczas winna zwrócić się do rady miasta
Inowrocławia. Dokument podkreśla wysoką rangę Inowrocławia w sprawach
sądowych i to ustami samego króla.
Także architektura miejska z tamtego okresu świadczy o wielkości
miasta.Przebudowany zamek książęcy, kościół i klasztor Franciszkanów,
murowany kościół Św. Ducha ze szpitalem i niewątpliwą perłę gotycką
miasta murowaną, ostrołukową czworoboczną wieżę ratuszową i dobudowanym
później do niej równie niewątpliwie pięknym kościołem Św.Mikołaja.Wieża
była najwyższą budowlą w mieście o 7 kondygnacjach i 32 metrach
wysokości, uważaną wówczas za jedną z najpiękniejszych w Polsce. O politycznej pozycji miasta świadczy wyznaczanie go na miejsce narad,
zjazdów niejednokrotnie koronowanych głów decydujących o wojnach, ich
zażegnywaniu, uzgodnieniom warunków rozejmu czy pokoju.
To w Inowrocławiu w kościele Św.Mikołaja odbywały się posiedzenia sądu
papieskiego nad Krzyżakami i ogłoszenie w 1321 roku wyroku sądowego
nakazującego zakonowi zwrócenie Polsce Pomorza Gdańskiego.
Wiele miast promuje się przy pomocy
wielkich wydarzeń w dziejach, wielu sławnych postaci związanych z nimi,
my w Inowrocławiu chyba nie potrafimy tego wykorzystać.
Pisałem już wiele o Konradowicu, jego
geniuszu organizacyjnym i urbanistycznym, proponowałem upamiętnienie go
poprzez budowę miniatury średniowiecznego inowrocławskiego grodu z jego
założycielem na rynku- na razie bez odzewu.
Dzisiaj wspominam, też nie po raz
pierwszy Władysława Jagiełłę, króla który bardzo sobie upodobał nasze
miasto, zresztą z wzajemnością.....
W latach 1393-1429 Jagiełło przebywał w Inowrocławiu co najmniej 21 razy, w tym wiele razy przez dłuższy okres.
Po raz pierwszy Jagiełło zawitał do
Inowrocławia w 1393 roku, pięć lat później królowa Jadwiga w jego
imieniu prowadziła pertraktacje z delegacją Krzyżaków o zwrot ziemi
dobrzyńskiej i Żmudzi i przepowiedziała im ciężkie klęski.
20 maja 1409 roku na inowrocławskim
zamku Jagiełło spotkał się z wysłannikiem Wielkiego Księcia Litwy
Witolda i tutaj zdecydowano o wielkiej Wojnie z Zakonem.
21 czerwca 1410 roku czterystu rycerzy pod dowództwem starosty inowrocławskiego Borowca wyruszyło w kierunku granicy z Zakonem.
W noc świętojańską 24 czerwca kujawskie oddziały opanowały należące do
Krzyżaków wsie i gródki na lewym brzegu Wisły, paląc kilka z nich m. in. Nieszawę
i Murzynno, zadając mocny i niespodziewany cios Krzyżakom.Rana była dla
Krzyżaków tym bardziej bolesna , że w Toruniu przebywał w tym dniu
Wielki Mistrz Ulryk Von Jungingen.Płomienie palących się krzyżackich wsi
były widoczne na toruńskim zamku a on nie mógł pomóc swoim rodakom,
gdyż był od nich oddzielony barierą największej polskiej rzeki.Wyprawa
polskich rycerzy z Inowrocławia miała miejsce zaledwie 3 tygodnie przed
wielką bitwą i miał za zadanie odwrócenie uwagi Krzyżaków od głównego
celu połączonych sił Królestwa Polskiego i Litwy, czyli ataku na teren
państwa zakonnego.
Manewr powiódł się znakomicie absorbując znaczne siły przeciwnika, co
walnie przyczyniło się do zwycięstwa 15 lipca 1410 roku pod
Grunwaldem.
Mamy wielki udział w tym triumfie, o którym prawie nikt prawie nie wspomina.
Szkoda że nie wykorzystano wielkiego zwycięstwa i elementu
zaskoczenia, nie udało się zdobyć stolicy Krzyżackiego państwa-Malborka.
Wielka armia królewska 18 września rozpoczęła odwrót na Kujawy, które
teraz stały się główną bazą wypadową w ostatniej fazie wojny, a
Inowrocław został centralną kwaterą króla i jego sztabu.
Grunwaldzka wiktoria nie została wykorzystana i jesień 1410 roku
przyniosła już zdecydowaną poprawę sytuacji militarnej krzyżaków.Rozejm
zawarty między Jagiełłą a nowo wybranym Wielkim Mistrzem Von Plausen
spowodował , że król polski zająwszy wiele krzyżackich zamków i miast
pozostawił w nich słabe liczebnie załogi a sam wycofał się za Wisłę.
Dużą część wojska rozpuszczono do domów. Zakon odzyskiwał zamki i miasta
, uformował nowe oddziały zaciężne i szybko rósł w siłę.Król Władysław
Jagiełło tymczasem zebrawszy kilka tysięcy zbrojnych przebywał z
wojskiem na Kujawach, śledząc z Inowrocławia ruchy nieprzyjaciela.Polacy
niszczyli pogranicze krzyżackie, stoczyli też kilka bitew z wojskami
Zakonu. Najważniejszą i największą z nich była bitwa rozegrana 10
października 1410 roku pod Koronowem, a właściwie pod wsiami Łącko i
Wilcze, nad dolną Brdą.Wójt Nowej Marchii Michał Kuchmeister z oddziałem
liczącym ok. 4 tysiące wojów, w tym 3 tysiące zaciężnych z Czech i
Śląska po zdobyciu miasta Tucholi oblegał zamek połową sił, a drugą
częścią wojsk próbował z zaskoczenia opanować warowny klasztor
cystersów w Koronowie.Szczęśliwie wojska Jagiełły zostały wsparte przez
dwa prywatne hufce wystawione przez wojewodę i kasztelana poznańskiego,
miał także król przy sobie oddział sprzymierzonych Tatarów i w ten
sposób skompletował armię w sile ok. dwóch tysięcy zbrojnych, którą
wysłał do boju pod dowództwem Sędziwoja z Ostroga i Piotra
Niedźwieckiego.Polacy zdołali obsadzić Koronowo załogą, więc Krzyżacy
zaskoczeni gotowością obrońców do walki wycofali się.W pościg ruszyli za
nimi konni łucznicy tatarscy.Widząc, że nie uda się uniknąć walki
wojska krzyżackie zatrzymały się na leżącym ok. 7 km. od Koronowa
wzgórzu między Buszkowem i Łąckiem.Konwencja bitwy była dość dziwna i
polegała na wielu rycerskich pojedynkach w których Polacy zwykle brali
górę.Dopiero w trzeciej serii pojedynków rycerz królewski Jan Naszan
herbu Toporczyk powalił z konia chorążego przeciwników i wówczas w
krzyżackie szeregi wkradło się zamieszanie, w końcu rzucili się do
ucieczki.Tatarscy konni łucznicy tylko na to czekali.Błyskawicznie
zorganizowali pościg i zwycięstwo zamienili w kompletny pogrom.
" I nie był żaden Krzyżak uszedł niewoli, gdyby dzień dłużej nieco był
potrwał, ale noc zasłoniła uciekających przed pogonią" - tak pisał Jan
Długosz.
Trzystu znamienitych rycerzy trafiło do niewoli, reszta poległa, albo
uciekła. Armia Kuchmeistera uległa rozsypce, a on sam w kajdanach został
odesłany do chęcińskiego zamku.
Bitwa pod Koronowem pozbawiła Zakon jednej trzeciej nowo zebranych sił i
powstrzymała zaplanowany marsz na Bydgoszcz i Wielkopolskę.Inowrocław
stał się wtedy główną bazą Jagiełły tutaj przyjmował jeńców po
koronowskiej bitwie, decydował o ich losie i dzielił zdobyczne łupy.Jan
Długosz pisał w swojej kronice : "We środę, w dzień św. Jadwigi (15
października) łączyło się z Królem wojsko w Inowrocławiu, wiodąc ze sobą
ogromną liczbę wozów i koni i długi poczet brańców, którzy jechali na
wozach, po nich umyślnie przez Króla posłanych, częścią pieszo szli za
swoimi zwycięzcami. Król kazał dla jeńców sporządzić hojną wieczerzę,
opatrzyć i leczyć ich rany a niektórych ze swojej drużyny wyznaczył aby
siedzącym u stołu usługiwali.Wszystkich na koniec rycerzy swoich którzy
rany otrzymali w boju, Król Władysław osobiście i tej samej nocy jeszcze
przy świetle odwiedzał w gospodach, które im przeznaczono". Wszystkich
jeńców z obu bitew Jagiełło puścił wolno z wyjątkiem dowodzącego pod
Koronowem Kuchmeistera..Takimi gestami chciał pokazać Europie, że Polska
jest katolickim, cywilizowanym krajem a on sam miłosiernym wodzem i
władcą.W naszym mieście przebywał Jagiełło z krótkimi przerwami od 4
października do 30 listopada.
W roku 1422 podczas odbywającej się na
zamku inowrocławskim Rady Koronnej, król Władysław Jagiełło podjął
decyzję o kolejnej wojnie z Zakonem.
31 maja 1425 roku na inowrocławskim
rynku społeczność miasta spontanicznie złożyła hołd i przysięgę na
wierność królowi Władysławowi i królowej Zofii ( wyzwanie do malarzy-
warto by to upamiętnić na płótnie).
Podsumowując związki Jagiełły z
Inowrocławiem powinniśmy pozwolić królowi Władysławowi towarzyszyć
swojej żonie podczas spaceru po naszym rynku.
Gdyby zaś na tymże rynku stanęła replika ratuszowej wieży to byłby już szczyt marzeń, jeśli nie, to chociaż miniatura wieży powinna się na rynku pojawić.