wtorek, 6 marca 2012

To co smuci, martwi i boli w mieście na soli.

W ostatnich latach wiele się w Inowrocławiu zmieniło: wyładniała Królówka, rynek, park solankowy, wypiękniał Teatr, wyremontowano wiele kamienic, sanatorium.Wizerunek miasta zyskał bardzo wiele, niestety nie brakuje też rzeczy które nas martwią, smucą i niepokoją.Główna zadra to brak nowych zakładów przemysłowych, przedsiębiorstw, które mogły by dać nowe miejsca pracy, zatrzymać młodych, zdolnych, wykształconych ludzi.Ostatnio jedyna niemal praca jaką można tutaj dostać to etaty w handlu, a i to na krótki okres czasu, na zlecenie, o dzieło itp.Być może w najbliższym czasie coś się zmieni ale na razie to tylko nadzieje.Miasto uzbroiło nowe tereny, stworzyło warunki do powstania nowych firm, pojawili się inwestorzy, być może coś się wreszcie ruszy.Są także inne rzeczy które nie pasują do nowego wizerunku miasta.Dwa główne trakty wiodące do Solanek: ulice Solankowa i Świętokrzyska delikatnie mówiąc nie są zbyt reprezentacyjne.Dziurawe, byle jak połatane chodniki, niezbyt dobrze utrzymane i pielęgnowane trawniki i różane rabatki, często zarośnięte chwastami, brak ławeczek. Nie wystawia to dobrego świadectwa uzdrowisku, które chciało by pretendować do czołowej pozycji w kraju.
Tuż za Urzędem Miasta naprzeciw stadionu rozciąga się spory teren zarośnięty chaszczami i zielskiem.
Już od kilku lat ma zostać zagospodarowany i nic z tego nie wychodzi.Najpierw miał powstać tutaj apartamentowiec, teraz podobno kilka bloków o podwyższonym standardzie.Czas już aby to miejsce i ulica obok w sąsiedztwie Solanek nabrało odpowiedniego wyglądu.
Bardzo martwi to że część mieszkańców nie szanuje tego co z takim trudem w ostatnich latach stworzono niszczy to ,demoluje lub kradnie.Notorycznie są wydłubywane kamienie z brzegów oczka wodnego w Nowych Solankach i wrzucone do wody, ławeczki są wyrywane z umocowań, skradziono mosiężną tabliczkę z ławeczki zakochanych,trzy wiewiórki z brązu ze słupa ogłoszeniowego na rogu ulic Solankowej i Roosevelta, nie brakuje też połamanych czy wyrwanych drzewek, zniszczonych lub skradzionych tabliczek z nazwami roślin.
Piękny niegdyś budynek Zakładu Przyrodoleczniczego popada w ruinę i wymaga natychmiastowego remontu.Warto tam zainwestować bo może on stać się sercem i duszą całego parku, jest do tego wręcz stworzony ze swoją przepiękną formą architektoniczną i tarasami na dachu, na których w międzywojniu urządzono plażę.
Wiele kamienic, zwłaszcza na ulicy Solankowej i Królowej Jadwigi będących przez lata ozdobą miasta nie wygląda obecnie zbyt ciekawie. Nie brakuje wielkich liszajowatych plam, sypiących się tynków i najwyższy czas się tym zająć przywracając im dawną urodę.
Holenderski pałacyk w którym mieszkał swego czasu mentor Młodej Polski Stanisław Przybyszewski podobnie nie wygląda za ciekawie.
To wszystko zadania i problemy do rozwiązania w najbliższym czasie.
Wielkim problemem dla miasta i strefy uzdrowiskowej są gawrony. Ich gwałtownie rosnąca populacja i zagrożenie spadającymi z nieba odchodami.Niestety przez kilkanaście lat nie udało się nic z tym zrobić. Nie pomogły zainstalowane głośniki z głosem sokoła, naturalnego wroga gawronów.Strącanie gniazd i inne tego typu sposoby są blokowane przez "zielonych".
Solankowa różana aleja powinna być miejską perełką
Wrzosowe kwiecie głogów, ławki i różane grządki
Nie sprzyja dobremu utrzymaniu polityczny bełkot
Powiat, miasto- różne interesy i porządki
Dziurawe chodniki, rozwalone krawężniki
Niepielęgnowane grządki i trawniki
Piękne, choć liszajowate kamienice
I nawet wiewiórki strącone na ulice
Wandale, chuligani a może złomiarze
 Kradną, demolują ukrywając twarze.
Leżaki już naprawione, ale już dwukrotnie były połamane i poniszczone.


Po trzech wiewiórkach z brązu zostały tylko niewielkie ślady na głowicy słupa ogłoszeniowego.
Oszpecona ławeczka zakochanych, bez mosiężnej tabliczki z jej nazwą.
Ślady po wyrwanej ze śrub mocujących ławce.
Ul. Solankowa- róże nieobsypane, nieprzycięte , popękane, dziurawe chodniki,wyszczerbione krawężniki.
Zakład Przyrodoleczniczy, niegdyś piękny- teraz zaczyna straszyć swoim wyglądem.
Zakład Kąpielowy i budynek Dyrekcji Uzdrowiska z liszajowatymi plamami na elewacji.
Rozbiórki, budowy, inwestycje
Nowa część parku rozkwitnie
Pensjonat, palmiarnia, pijalnia wód
Znikają ruiny, chaszcze i brud
Może jeszcze przystań i łodzie
Stylowe kawiarenki przy wodzie
Marzenie szybko rzeczywistością się stanie
Jak sami nie zniszczymy piękna Solanek
Teraz kamienie, cegły na lodzie
Wyrwane ze śrub ławki 
Połamane płotki, niszczone tabliczki z nazwami roślin
Brzegi wodnego oczka gęsto wydłubane
Czy chcecie by to była wizytówka Solanek?
Jestem miłośnikiem zwierząt, ale to jest czarna zaraza Inowrocławia.
Te chmary czarne przeraźliwie kraczące
I przykre niespodzianki z nieba lecące
Są dokuczliwe, źle się kojarzą
Nie mogą być przecież uzdrowiska Twarzą
Nie pomógł nawet groźny głos sokoła
Zieloni zaś dbają jak o rzadkiego dzięcioła
Gawron za to spuszcza nam na głowy
W podzięce swój towar eksportowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za opinie! Zachęcam do zapoznania się z pozostałą zawartością strony oraz dyskusji na poruszane tematy. Zapraszam ponownie!