Dzisiaj jesteśmy przy największym inowrocławskim zabytku, romańskiej świątyni z przełomu XII/XIII wieku i podobnie jak w naszej farze, gdybyśmy chcieli zwiedzić wnętrza tych pięknych zabytków, to zastaniemy zamknięte drzwi.....
Od kilkunastu lat proszę w kronikach i nie tylko, by ustalić jakieś dni i godziny, w których nasze świątynie będą dostępne do zwiedzania.
Jak rozwijać w mieście turystykę, gdy największe zabytki są zamknięte i niedostępne do zwiedzania.
Oprócz wymienionych kościołów także zrewitalizowany ocalały odcinek murów miejskich jest dostępny tylko w czasie gdy czynna jest wystawa Askaukalis.
By przyciągać turystów trzeba im umożliwić zwiedzanie najważniejszych inowrocławskich zabytków.
Nie zamykajmy drzwi
zostawmy uchylone
a najlepiej otwórzmy je szeroko
chwalmy się zabytkami
przypominajmy wielką historię
stwórzmy szlak turystyczno-historyczny
opowiadać o dziejach miasta będzie
do wszystkich ważnych i pięknych miejsc powiedzie.
Skoro jesteśmy w tym miejscu, to jest to stosowna pora by przypomnieć historię tego kościoła i tego zakątka na mapie Inowrocławia...
Początki osady znajdującej się w pobliżu świątyni jak i jej powstanie
otoczone są dużą dozą tajemnicy i niewiele o tym wiemy. Znamy pojedyncze
fakty i obrazy które przebijają się przez gęstą mgłę niewiedzy. Wiele
wiadomości zdobywano przez lata na podstawie wykopalisk,
znalezisk, dokumentów, analogii do innych budowli w pobliskich osadach,
czy grodach tego okresu. Fundatorem kościoła był prawdopodobnie książę Leszek Bolesławowic, który
panował w latach 1173-1186. Ocenia się że budowa trwała dość długo, w
dwóch etapach.Na przełomie XII i XIII wieku gotowy był pierwszy etap. Z
granitowych ciosów wzniesiono prezbiterium, nawę i przyziemie masywu
zachodniego.Ceglane wieże ukończono w latach 20-30 XIII wieku.
Kościół oddano do kultu we wrześniu 1233 roku.
Jest on najstarszym i najcenniejszym zabytkiem w Inowrocławiu.
Zbudowany został z kamiennych ciosanych granitowych bloków, od wschodu zamknięty półkolistą absydą, od zachodu kamienno-ceglanym dwu wieżowym masywem.
Świątynia usytuowana jest na niewielkim morenowym wzniesieniu z glin zwałowych.
Początkowo był to kościół osady targowo- przemysłowej, w pobliżu archeolodzy z prof. Cofta-Broniewską odkryli pozostałości dużej warzelni soli.Wybudowanie kościoła i sprawowanie tam obrządków religijnych było początkiem końca produkcji soli w tym miejscu.
Sformułowane w różnych okresach badań hipotezy że świątynia stanęła na reliktach poprzedniej pogańskiej prapolskiej, która miała by być na tym miejscu jeszcze przed chrztem Polski nie znalazły uzasadnienia w zebranym materiale dowodowym.
Nie jest jednak wykluczone że zbudowano ją przy dawnym pogańskim cmentarzysku.
Teorie pogańskich prapoczątków tej budowli wydatnie wspierały tajemnicze, różnorako interpretowane płaskorzeźby i ryty na granitowych ciosach wmurowanych w mury kościoła.
Omówieniem ich i tego co miały przekazać zajmę się nieco później, teraz przedstawię dalsze dzieje naszej świątyni.
Fundowany przez książąt kościół był parafialną świątynią Inowrocławia.
Potem zaczęły się dziać rzeczy wielkie i zaskakujące : książę Konrad Mazowiecki w 1231 roku przyznał Kujawy swemu synowi Kazimierzowi.
Kazimierz Konradowic na swą stolicę wybrał Inowrocław i około 1237 roku lokował tutaj miasto na prawie magdeburskim, na nowym miejscu na szczycie rozległego, wypiętrzonego wysadem solnym wzgórza. Nowo lokowane miasto objęło swoimi umocnieniami zamek książęcy, kościół i klasztor sprowadzonych tu przez księcia Franciszkanów, olbrzymi rynek ( plac targowy) na nim nowy, drewniany kościół Św.Mikołaja- patrona marynarzy i kupców, wszystko na obszarze 16 ha.Wytyczono szerokie, utwardzone drewnianymi balami trakty, których układ przetrwał do dnia dzisiejszego.
Kamienny kościół Imienia NMP pozostał poza murami miasta lecz nadal był kościołem parafialnym, kościół Św. Mikołaja był jego kościołem filialnym.
Pierwszym wielkim wydarzeniem w kościele Imienia NMP był synod diecezjalny zwołany przez biskupa Michała dla duchowieństwa Kujaw, który odbył się 6 października 1233 roku.
W 1239 roku książę pomorski Świętopełk najechał Kujawy i spalił (prawdopodobnie) kościół. długo pozostawał nieczynny, prace budowlane zwłaszcza przy wieżach prowadzono jeszcze na początku XIV wieku.
W związku z dynamicznym rozwojem miasta nastąpiły też zmiany w inowrocławskim kościele: miasto przydzielono do kościoła Św.Mikołaja, nadano mu tytuł fary i uposażono częścią wyposażenia parafii macierzystej.
Przy parafii Imienia NMP pozostawiono przedmieście zwane Starym Miastem, wsie komunalne: Jacewo, Batkowo, Szymborze,Turzany, Wierzbie, wsie szlacheckie: Balin, Gnojno, Marcinkowo, Strzemkowo i Trzaski oraz folwarki starostwa inowrocławskiego: Kawęczyn i Rogowo i proboszczowskie Popowice.
Jednak kościół Imienia NMP zachował wysoką rangę, pokreśloną przez patronat sprawowany przez kolejnych królów zjednoczonej już Polski.
Kryzys ekonomiczny i poważne tarapaty dotknęły parafię i kościół w I połowie XV wieku.
2 września 1431 roku dotarły pod Inowrocław wojska krzyżackie dowodzone przez Josta Strupperga.
Krzyżacy zdobyli miasto, spalili ratusz, kościoły, nie oszczędzając romańskiej świątyni usytuowanej przecież poza granicami miasta. Spłonęło wtedy archiwum miejskie, a w nim między innymi dokumenty lokacyjne.
Dokonali tego bezkarnie ponieważ Jagiełło był wówczas zajęty na wschodnich granicach swego państwa i pozostawił swój ulubiony gród samemu sobie, nie dając żadnego wsparcia.
Rok wcześniej wzmocniona załoga inowrocławskiego grodu bez trudu odparła krzyżacki najazd.
Po poważnych zniszczeniach odbudowano prezbiterium w stylu gotyckim, jednak brak środków na pełną odbudowę i ogólne zahamowanie rozwoju miasta doprowadziło w XVI wieku do zmniejszenia roli kościoła Imienia NMP i wzrostu znaczenia parafii p.w. Św. Mikołaja.
Od 1585 roku kościół Imienia NMP stał się kościołem filialnym kościoła Św. Mikołaja.
Nad kościołem i parafią zaczęły się zbierać czarne chmury, ale najgorsze miało dopiero nadejść.
W XVII wieku nastąpił"potop szwedzki", wojska Karola Gustawa dwukrotnie przetoczyły się przez miasto niszcząc i łupiąc co tylko się dało, nie oszczędzono także kościołów.
Stan kościoła Imienia NMP określano jako bliski ruiny. Przez zwalone, wypalone dachy lała się do środka woda, zniszczenia postępowały.
Upadek miasta pogłębiła wojna północna w latach 1700-1721.
Po jej zakończeniu miasto niemal umarło, a żaden z kościołów nie nadawał się do użytku i odprawiania nabożeństw. Stosunkowo najlepiej prezentował się kościół Imienia NMP ze względu na grube, kamienne, wydawałoby się niezniszczalne mury. W 1724 roku kościół wyposażono w nowy dach ceramiczny, daszki na wieżach pokryto szkudłami ( gontem).
Uratowana świątynia była jedynym czynnym kościołem, ponieważ fara w 1769 roku została zamknięta dla wiernych ze względu na groźbę zawalenia się kościoła.
Pośpieszny remont nie uratował kościoła Imienia NMP bowiem w 1779 roku zawaliła się ściana prezbiterium pociągając za sobą sklepienie.
Podczas tej katastrofy szczęśliwie ocalała cudowna, gotycka figura Madonny Uśmiechniętej stojąca w ołtarzu głównym.
Wyrwę tymczasowo załatano deskami i tak to trwało do 1792 roku, kiedy to za sprawą proboszcza Michała Pietyroga Wochelskiego wyremontowano kościół.
Szczęście nie trwało długo, w 1816 roku władze pruskie zamknęły kościół uznając że spękane mury zagrażają życiu przebywających w nim ludzi.
Ostatecznym ciosem był kolejny pożar świątyni w nocy z 3 na 4 grudnia 1834 roku. Spłonęła ona doszczętnie i odtąd wypalone mury zaczęto nazywać Ruiną.
Uśmiechnięta Madonna z Dzieciątkiem znowu cudownie ocalała i jak niegdyś od niepamiętnych czasów tak i teraz patronuje temu miejscu i tej świątyni.
Taka nazwa funkcjonuje w Inowrocławiu do dziś, wypowiadana jednak z uczuciem i sentymentem.
Ogień spowodowało uderzenie pioruna w pobliską owczarnię i zabudowania gospodarcze przerzucił się na kościół, który spłonął wraz ze sprzętem liturgicznym i przeniesionym tu wyposażeniem z innych kościołów.
Ocalałe po pożarze mury obwodowe świątyni przez długie lata niewoli narodowej urosły do roli pomnika, wielkiego symbolu niepodległości i dawnej świetności Polski.
W XIX wieku ruiny kościoła wzbudziły zainteresowanie wielu znanych Polaków.Julian Ursyn Niemcewicz był zachwycony starożytnością murów i niezwykłą tajemnicą płaskorzeźb i rytów na granitowych ciosach.Kościół był ozdobą krajobrazów miejskich malarza Ferdynanda Chotomskiego i rysownika Kajetana Wincentego Kieślińskiego. Jeden z najwybitniejszych znawców architektury prof.Władysław Łuszczkiewicz zainteresował się historią kościoła i przy jego pomocy powstał nawet plan restauracji Ruiny. Niestety okazał się bardzo kosztowny i nie doszło do jego realizacji.
Największe zainteresowanie, wręcz sensację budziły rzeźbione kamienie w murach świątyni.
Zauroczony nimi hrabia Tytus Działyński postarał się o zgodę kurii archidiecezjalnej w Gnieźnie na wyjęcie z murów dwóch kamiennych ciosów z płaskorzeźbami i przeniesienie ich do swoich zbiorów w pałacu w Kórniku.
Nie wiadomo czy w podobny sposób większa ilość kamieni nie zniknęła z naszej świątyni.
W 1888 roku wikariuszem inowrocławskiej parafii został ksiądz Antoni Laubitz, a juz 7 lat później został mianowany proboszczem. Młody i niezwykle energiczny kapłan wkrótce stał się jednym z głównych w mieście animatorów życia kulturalnego i społecznego. Niezwykła aktywnością i patriotyzmem rozbudził w mieszkańcach Inowrocławia i jego okolic polskiego ducha narodowego.
Był jednym z głównych założycieli niezliczonej liczby organizacji i towarzystw krzewiących patriotyzm w regionie.
W 1895 roku Metropolita gnieźnieński i poznański Florian Steblewski powierzył mu przewodnictwo inowrocławskich parafii. Od cesarza Wilhelma II udało mu się uzyskać zgodę na odbudowę Ruiny.
Obdarzony niepoślednim darem wymowy i przekonywania duchowny poruszył sumienia i sakiewki inowrocławian i nie tylko.W stosunkowo krótkim czasie zebrano odpowiednią kwotę potrzebną do odbudowy, renowacji i wyposażenia świątyni.Tempo robót było imponujące, w 1900 roku ruszyły prace konserwatorskie, a już rok później urządzano i wyposażano wnętrze.
Organizatorskie zdolności Laubitza zbiegły się niezwykłym zrządzeniem opatrzności z działalnością Juliusza Kohte konserwatora zabytków państwa pruskiego, Niemca mającego jednak wielkie zasługi dla ratowania polskich zabytków.
To on przygotował studia naukowe i projekty restauracji, a utalentowany proboszcz czuwał nad organizacją odbudowy i urządzania kościoła.
Kohte rozebrał barokową zakrystię i kruchtę, usunął też pozostałości barokowego i gotyckiego prezbiterium. W rekonstrukcji oparł się na znalezionych resztkach fundamentów półkolistej absydy.
Wzorem do odbudowy jej wschodniego szczytu były kościoły w Kościelcu i Kruszwicy. Okna prezbiterium odtworzono według pierwotnego znajdującego się w północnej ścianie prezbiterium.
Okna nawy zrekonstruowano na podstawie śladów zachowanych w ścianie południowej.
Podczas restauracji mury uzupełniono ciosami z
25 sierpnia 1929 roku ponownej konsekracji Ruiny dokonał jego odnowiciel, ówczesny biskup sufragan gnieźnieński Antoni Laubitz.
W czasie okupacji hitlerowskiej kościół wyłączony z kultu zarządzeniem władz Kraju Warty został zamieniony na magazyn. Zrabowano dzwony, spuszczając je z wieży przez bezwzględnie i po barbarzyńsku wybity otwór.
Ówczesny proboszcz Handke został aresztowany w 1939 roku, przeżył okupację w hitlerowskich obozach koncentracyjnych: Stutthof i Dahau.Po powrocie do Inowrocławia przystąpił do rewaloryzacji kościoła.
W styczniu 1945 roku kościół kolejny raz spłonął i był tak zdewastowany że nie nadawał się do użytku, został więc zamknięty.
Po wojnie w latach 1950-1952 prowadzono w kościele badania archeologiczne i architektoniczne, po których rozpoczęto prace konserwatorskie, których konsultantem naukowym był dr. Zygmunt Świechowski.
Postanowiono zachować jednoprzestrzenny charakter nawy i dalej idącą rekonstrukcję w kierunku architektury romańskiej.
Większości założeń nie udało się jednak wykonać, wzmocniono jedynie konstrukcję, oblicowano wewnątrz świątynię ciosami granitowymi, obniżono posadzkę i wyłożono ją płytkami ceramicznymi.
W 1966 roku oddano kościół służbie Bożej. Dalsze prace restauracyjne prowadzono w latach 1971-1973.
W 1976 roku utworzono w kościele Ośrodek Duszpasterski. 1 lipca tego samego roku prymas Polski ustanowił kościół Imienia NMP świątynią rektorską i powierzył ją Tadeuszowi Kościelnemu.
W październiku 1979 roku kardynał Stefan Wyszyński konsekrował kościelne dzwony.
Re erygowanie parafii nastąpiło 3 maja 1980 roku po blisko 400 latach przez prymasa Wyszyńskiego dekretem datowanym na 25 kwietnia 1980 roku.
Tak rozpoczęła się nowa era starożytnej inowrocławskiej świątyni.
Szkoła Świętego Wojciecha z Izbą Pamięci Powstania Wielkopolskiego działająca pod oficjalną nazwą Izba Tradycji i Wychowania Patriotycznego imienia kpt. Pawła Cymsa.
Teraz kilka słów o architekturze świątyni: jest to kościół w stylu romańskim, jest
budowlą orientowaną, jednonawową z wyodrębnionym prezbiterium
zamkniętym półkolistą absydą i dwu wieżowym masywem zachodnim. Murowany
jest z granitowych ciosów, z partiami wież powyżej kamiennego przyziemia
zbudowanymi z cegły.
Prostokątny, jednonawowy ( salowy) korpus od strony wschodniej zamyka
krótkie prostokątne prezbiterium zakończone półkolistą absydą. Od strony
zachodniej wspomniana fasada z dwiema wieżami. Szeroka nawa przykryta
płaskim, drewnianym stropem.
W kruchcie południowej, w przyziemiu wieży zachowało się oryginalne
sklepienie krzyżowe zbudowane z kamienia. Na murach, zwłaszcza na
północnej zewnętrznej ścianie zachowały się płaskorzeźby i ryty
przedstawiające groteskowe maski ludzkie i diabelskie oraz wizerunki
krzyży i przedstawienie symboli zwierzęcych ( o ich znaczeniu napiszę nieco dalej).
W XV wieku prezbiterium zostało przedłużone w kierunku wschodnim a
półkolista absyda zastąpiona wielobocznym zamknięciem opiętym
przyporami.w końcu XVIII wieku odbudowano częściowo zawaloną wieżę
południową i ponownie odbudowano prezbiterium, zamykając je prostą
ścianą. Zniszczony w pożarze 1834 roku kościół znajdował się w stanie
ruiny. W latach 1901- 1902 został poddany rekonstrukcji z inicjatywy
księdza Antoniego Laubitza według projektu opracowanego przez Juliusza
Kohte. Oprócz usunięcia skutków pożaru odtworzono wtedy m.in. półkolistą
absydę. Kolejną restaurację połączoną z odtwarzaniem następnych cech
romańskich budowla przeszła w latach 50 XX wieku.
W dzisiejszej bryle kościoła najbardziej autentyczne są są: przyziemie wieży południowej i północny mur nawy.
Do wnętrza budowli prowadzą trzy portale: główny, w masywie wieżowym z cztero-uskokowym ościeżem, zamknięty półkolistą archiwoltą nad gładkim tympanonem, południowy, dwu uskokowy zamknięty archiwoltą nad gładkim tympanonem i północny, dwu uskokowy zamknięty archiwoltą nad gładkim tympanonem z płaskorzeźbionymi maskami na ościeżu.
Nawę doświetlają umieszczone pod gzymsem koronującym, małe, półkoliście
zamknięte okna rozmieszczone po cztery w ścianach północnej i
południowej. Prezbiterium oświetlają trzy małe okienka w półkoliście
zamkniętych wnękach.W polach bocznych przyziemia masywu wieżowego
umieszczono okna szczelinowe, od zachodu we wnękach prostokątnych , od
południa we wnęce zamknięte półkoliście. Druga kondygnacja masywu
wieżowego ma otwory okienne w murze między wieżowym gotyckie,
ostrołukowe, we wnętrzach z uskokiem, wtórnie przeprute.
W trzeciej kondygnacji umieszczono okna bliźniacze , przedzielone
filarkiem z uskokowym kapitelem, z wnękami zamkniętymi półkoliście. Po
obu stronach okien bliźniaczych rozmieszczono półkoliście zamknięte
blendy.
Czwarta kondygnacja wieży przepruta jest w osi bliźniaczymi oknami. W
piątej kondygnacji okna bliźniacze przedzielono filarkiem, są większe
niż na innych piętrach. Z obu stron ujęto je półkolistymi blendami. Okna
wież pierwotnie były mniejsze i ościeżowane kamieniem, a zmian dokonano
na początku XIV wieku.
Ściany prezbiterium, nawy, przyziemia i piętra masywu zachodniego
zbudowano z granitowych ciosów zbliżonych do kwadratu, układanych
warstwami o przeciętnej szerokości 30 cm.
Cegły w murach wieżowych układane są na zaprawie wapiennej , w wątku wendyjskim.
Fundamenty kościoła maja około 3 m szerokości, mury prezbiterium i nawy mają 120 cm, a przyziemia masywu wieżowego 160 cm.
Na wnętrze kościoła składają się trzy kwadratowe kruchty w masywie
wieżowym, o wymiarach 3,60 x 3,60 m, prostokątna nawa długości 20 m i
szerokości 12,40 m , prezbiterium o wymiarach 5,60 x 3,20 m zamknięte
absydą o promieniu 12,80 m.
Kruchty nakryte są sklepieniami krzyżowymi, a nawę pokrywa drewniany
strop na podciągach. Prezbiterium spina sklepienie kolebkowe, w absydzie
przechodzące w hemisferyczne.
Empora nakryta jest sklepieniem krzyżowym, ceglanym, wspartym gurtami
spływającymi na służki narożne o impostowanych gzymsach i dwu skokowych
cokołach. kondygnacje wieżowe dzielą stropy drewniane.
Posadzka jest ułożona z płytek terakoty. We wschodniej ścianie nawy , po
obu stronach zachowane są dwie półkoliście przesklepione wnęki
ołtarzowe. W północnej ścianie nawy, w pobliżu łuku tęczowego, widoczna
jest prostokątna wnęka, prawdopodobnie po dawnym sakramentarium.
Kościół pokryty jest dachówkami ceramicznymi typu mnich, nad wieżami
dachówkami namiotowymi, a nad korpusem nawowym dachem siodłowym.
Niewiele wiadomo o dawnym wyposażeniu i wystroju świątyni po za cudownie ocaloną figurą Madonny z Dzieciątkiem Jezus reszta przepadła po pożarze w 1834 roku.
Ocalała figura dzisiaj zajmuje należne sobie miejsce w ołtarzu głównym,
wyrzeźbiona jest z drewna lipowego, polichromowana na podkładzie
kredowym.Wykonano ją w latach 1370-1380.
Należy do typu Madonn na lwie, wywodzącego się z rejonu Salzburga i
rozpowszechnionego w Wielkopolsce i na Śląsku. Prawdopodobnie jest
dziełem Mistrza Madonny ze Skarbimierza, wykształconego na Śląsku.
W Inowrocławiu figurę nazywa się potocznie Uśmiechniętą Madonną. Dawniej
słynęła łaskami, dziś jedynym zachowanym świadectwem jej szczególnego
kultu jest rokokowa srebrna korona, włożona na głowę Maryi w XVIII
wieku.
W roku Wielkiego Jubileuszu 2000 lat chrześcijaństwa figura została
ponownie ukoronowana przez Metropolitę Gnieźnieńskiego Henryka
Muszyńskiego.
Pozostały cały wystrój i wyposażenie zgromadzono od nowa starając się
utrzymać artystyczną harmonię między surowym wnętrzem kościoła a
niezbędnymi do sprawowania liturgii sprzętami.
W 1978 roku zamontowano na emporze dziewięcio- głosowe organy, dzieło Kazimierza Kudlińskiego- organmistrza z Bydgoszczy.
To dzięki temu instrumentowi i zapraszanym organistom możemy co roku w
październiku wysłuchiwać wspaniałych koncertów organowych , zresztą na
co dzień i od święta również służą nam swoim wspaniałym brzmieniem.
Umeblowanie zakrystii projektował ksiądz Alojzy Kudliński z Gniezna.
Wykonał je z drewna dębowego mistrz stolarski Czesław Poturalski z Inowrocławia.
Ksiądz Kudliński jest także projektantem stacji Drogi Krzyżowej
wyciętych z drewna lipowego przez rzeźbiarza Józefa Berdyszaka ze Śremu.
W latach 1981-1982 ustawiono w nawie zaprojektowane przez Tadeusza
Czerniawskiego z Bydgoszczy dębowe ławy i konfesjonały, wykonane w
stolarni Stanisław Stankiewicza w Słupcy.
W 1990 roku podwieszono w nawie kute w żelazie lampy, projektowane przez
Ryszarda Kaczora z Grudziądza, w tym samym roku artysta zaprojektował
krzyż ołtarzowy, lichtarze, lektorium i zacheuszki, kute w żelazie i
aplikowane brązem oraz chrzcielnicę z brązową misą zapuszczoną w
narzutowy granit.W archiwolcie nad wejściem do kruchty południowej
umieszczono rzeźbę barokową Św, Szymona wykonaną w XVIII wieku.
Wcześniej niszczała na cmentarzu w Dąbrówce i stamtąd po renowacji
trafiła do tego kościoła jako dar księdza kanonika Romana Ziętarskiego.
W północnej wieży kościoła zawieszone są trzy dzwony poruszane napędem elektrycznym.
Najstarszy z nich pochodzi z 1597 roku, był własnością kolegiaty Matki
Boskiej Pocieszenia i Św. Stanisława w Szamotułach. Ponieważ jego dźwięk
nie zgadzał się z tonacją kurantów tego kościoła odkupił go ksiądz Roman
Ziętarski dla naszej świątyni. Pozostałe dwa dzwony: Św. Jadwigi 340 kg i
Św. Maksymiliana Kolbe 245 kg zostały odlane przez Saturnina
Skubiszewskiego w 1979 roku w Poznaniu.
W ostatnich latach inowrocławski artysta Andrzej Prokopiuk dołożył swoją "cegiełkę" do wyposażenia świątyni wykonując:
Tabernakulum z brązu (poświęcone w 2021 r.): zawiera ono sceny figuratywne (ustanowienie Eucharystii i św. Tomasz) oraz symbole nawiązujące do stylu romańskiego.
oraz relikwiarz bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego: jest to oprawa plastyczna i historyczna relikwii patrona harcerzy.
Przy okazji dodam tylko, że A.Prokopiuk jest również twórcą Drzwi Jubileuszowych w naszej farze i pomnika Pamięci Bitwy pod Mątwami.
W końcu przyszedł czas na próbę
odczytania znaczenia i wymowy znaków
wyrzeźbionych i wyrytych na kamiennych blokach naszego kościoła,
przedstawię dość szczegółowo jedną z hipotez, która przekonuje mnie
najbardziej.....
Wielu badaczy, przekonanych, ze płaskorzeźbione kamienie wmurowano w
ścianę świątyni podczas jej budowy, za wiedzą i aprobata kościoła,
tłumaczyło ich znaczenie uprawianiem magii apotropaicznej. Maski szatana i
demonów na północnej ścianie kościoła, od złej, ciemnej strony, gdzie
zazwyczaj lokowano cmentarze, szczególnie nawiedzanej przez siły
nieczyste, miały chronić przybytek Boży przed złymi mocami.
Umieszczane na murach świątyń znaki i obrazy plastyczne oznaczały
oficjalną doktrynę Kościoła wątpliwe więc jest aby Kościół publicznie
łączył elementy wiary chrześcijańskiej i pogańskiej magii będącej
przecież błędem w wierze. Nieprawdopodobne jest aby zezwalający na
wmurowanie rzeźbionych kamieni księża, nieufni w moc krzyża, wspierali
jego siłę znakami magii obronnej.
Oni przecież wiedzieli, że kościół poprzez poświęcenie czy konsekrację
jest oczyszczony od zła i chroniony przed nim mocą Chrystusa. Mający
uzasadniać hipotezę o magicznym znaczeniu płaskorzeźb argument, że
wmurowano je w północnej ścianie kościoła, od złej, cmentarnej strony
także wydaje się nieuzasadniony. Północny mur kościoła nie oddzielał
wcale profanum od sacrum, cmentarza od wnętrza świątyni, on najczęściej
przebiegał przez cmentarz, bowiem pochówki w kościołach były wówczas
powszechne. Cmentarze lokowano przy kościołach, aby zmarli spoczywali
najbliżej ołtarza, stołu ofiarnego, na którym powtarzano zbawienne dla
ich dusz misterium odkupienia. Dlatego chowano również w kościołach, a im
bliżej ołtarza tym lepiej i dla nieśmiertelnej duszy i dla chwały
przemijającego, ziemskiego ciała.
W wielu religiach przetrwał wywodzący się ze starożytności zwyczaj
rozróżniania dobrej i złej, jasnej ( południowej) i ciemnej (
północnej). W liturgii katolickiej tradycja ta przetrwała do dziś.
Biskup kładąc kamień węgielny pod nowy kościół, pod rygorem nieważności
obrzędu, wmurowuje go w prawą, południowa ścianę prezbiterium.
Należy sądzić, że tylko dla tradycji demoniczne symbole wmurowano w
północny, zwyczajowo mniej godny mur kościoła.Tym bardziej że na tej
samej ścianie znalazły się symbole Boga, Trójcy Świętej, Chrystusa i
Jego ran, które odkupiły nasze winy, odradzającego się życia czy biskupa
prowadzącego swoją nauką do Boga.
Najbardziej prawdopodobną wydaje się być hipoteza zakładająca, że
płaskorzeźby i ryty na murach inowrocławskiej świątyni są swoistą
katechezą, obrazkowym przekazem dla wiernych : grzechów, zagrożeń,drogi
do Boga, odkupienia i zbawienia. Opowiedzianą symbolami nauką Kościoła ( niewielu wtedy umiało czytać i to był chyba najlepszy sposób prowadzenia katechezy).
Sama budowla złożona z kamiennych ciosów jest jak Kościół zbudowany z
"żywych kamieni" dusz ludzkich uniesionych w górę przez sakrament
chrztu, ociosanych przez praktykowanie cnót i spojonych miłością (
zaprawa) z Bogiem na wieki. Skierowanie prezbiterium kościoła ku wschodowi
symbolizowało wędrówkę wiernych od ciemności zachodu ku wschodowi
Światłości, ku Bogu.
Łączyło się z tym symboliczne wewnętrznego podziału świątyni. Usytuowana
na zachodzie kruchta, przeznaczona dla ekumenów, symbolizowała świat
nieprzemieniony. Nawa była światem przemienionym, miejscem dla wiernych,
przemienionych przez chrzest. Prezbiterium zaś było mieszkaniem Boga,
salą tronowa królującego w Eucharystii Chrystusa.
Wieże uchodziły za symbole modlitwy, dwie obok siebie były jak ręce
wzniesione do nieba, mogły być również symbolem Chrystusa i Jego Matki,
wzywających i prowadzących do Boga oraz głoszących Jego chwałę.
Układ znaków na ścianie wydaje się również symboliczny: symbole dobra
wmurowano w górną partię ściany zgodnie z przekonaniem, że to co boskie,
dobre kojarzy się z górnym usytuowaniem, tak jak wysoko znajduje się
niebo, siedziba Boga w przeciwieństwie do otchłani piekieł.
Stąd znaki zła umieszczono w dolnej części muru. Symbole grzechu
skumulowano w sąsiedztwie portalu świątyni także nie przypadkowo,
powiedziano w Piśmie Świętym" U drzwi czyha grzech". Maski demonów u
drzwi nie miały jednak nikogo odstraszać, przeciwnie miały zachęcać do
wejścia do kościoła, dla uniknięcia potępienia czekającego pozostających
poza świątynią.
Podkreślała to symboliczna wymowa portalu wołającego słowami Chrystusa z
Ewangelii Św. Jana o Dobrym Pasterzu: " Ja jestem bramą, kto przeze
mnie przejdzie będzie zbawiony"
Ponad 700 lat później wyryto ten sam ewangeliczny wers" EGO SUM OSTIUM
PER ME SI OUIS INTROIERIT SAL VABITUR" na współczesnych drzwiach
głównego portalu tego kościoła.
Ryt jelenia symbolizuje chrzest święty, a także pobożność, czystość życia.
Ryt zająca jest symbolem odradzającego się życia.
Groźny lew z kłami i pazurami jest symbolem szatana.
Maska powyżej symbolizuje duszę potępioną, a ta niżej jest wyobrażeniem demona.
Dwa ciosy powyżej są odzyskanymi z pałacu w Kórniku.
W dniu 7 czerwca 2011 roku arc Józef Kowalczyk, prymas Polski dokonał
poświęcenia tych dwóch ciosów z maskami wmurowanych ponownie w północną
ścianę świątyni. Zakończyło to wieloletnie starania o powrót granitowych
ciosów z Kórnickiego pałacu.
Maski demonów, wilkołaków i szatana są w swojej symbolice dość jednoznaczne.
Kościół traktował wilkołaki jako omam szatański, widmowy twór piekieł zrodzony na zgubę ludzi.
Znaki krzyży są wyznaniem wiary, manifestacją przynależności do Kościoła chrześcijańskiego, symbolem śmierci Jezusa i odkupienia ludzi do życia wiecznego.Guzy między ramionami krzyża wraz z nim symbolizują pięć świętych ran Chrystusa. Takie samo znaczenie mają beleczki na ramionach krzyży.
Głowa biskupa symbolizuje urząd , pasterza prowadzącego do Boga.
Mówi się też o biskupie Św. Wojciechu męczenniku i patronie Polski.
Trójząb ustawiony pionowo w czasach Imperium Rzymskiego był zakamuflowanym znakiem Świętego Krzyża, drzewa życia.Od około V wieku symbolizowano nim Trójcę Świętą.
Szlachetna twarz, wąsy, broda, włosy to wszelkie atrybuty boskości,
znaki mądrości, powagi, odwagi, godności i honoru.To może być
wyobrażenie samego Boga lub zbawionej ( więc już boskiej) ludzkiej duszy.
Powyżej dwa ciosy granitowe z maskami odzyskane z Kórnika.
Tablice nadają się do wymiany !!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za opinie! Zachęcam do zapoznania się z pozostałą zawartością strony oraz dyskusji na poruszane tematy. Zapraszam ponownie!