Wielkimi krokami zbliża się 360 rocznica Bitwy pod Mątwami.....W dobie wielkiego rozłamu w społeczeństwie, szerzeniu zaciekłości i nienawiści między ugrupowaniami politycznymi, warto przypomnieć to okrutne wydarzenie w dziejach naszego kraju, "ku przestrodze" tym, którzy dążą do konfrontacji.
Teraz to temat zupełnie niemal zapomniany, wstydliwy, kwitowany w podręcznikach historii, czy książkach, zazwyczaj tylko kilkoma ogólnikowymi zdaniami.
10 lat temu, w 350 rocznicę bitwy odbyły się okolicznościowe uroczystości właśnie przy tej świątyni, kościele pw. Opatrzności Bożej w Mątwach i uroczyste odsłonięcie widocznej na zdjęciu pamiątkowej tablicy.Byłem na tym wydarzeniu i szczegółowa relacja znajduje się w kronikach, opublikowana 14 lipca 2016 roku, można sobie odszukać i zapoznać się ze szczegółami.
Zresztą w kronikach jest wiele postów zajmujących się tematyką tej bitwy i pomysłami jej upamiętnienia.
Przez lata, mimo kilku prób nie udało się w trwały sposób upamiętnić tego wydarzenia, ale w ostatnim czasie wiele się dzieje w tym temacie i właśnie o tym traktuje dzisiejszy odcinek kronik.W pobliżu kościoła, zaledwie kilkaset metrów w stronę Noteci znajduje się skwer Pamięci Bitwy pod Mątwami w 1666 roku.
Na skwerze ustawiono kilka tablic przypominających tę najbardziej krwawą i okrutną bratobójczą bitwę w historii Polski.
Już wkrótce 13 lipca 2026 roku, w 360 rocznicę Bitwy pod Mątwami, nastąpi na tym skwerze uroczyste odsłonięcie pomnika upamiętniającego to niechlubne, krwawe wydarzenie.
Autorem pomnika jest inowrocławski artysta rzeźbiarz Andrzej Prokopiuk.
Jak w wielu miejscach w Inowrocławiu i tutaj jest coś do poprawienia......Na pięknym skwerze ławeczki pokryte ptasimi odchodami......
To trzeba sprzątać, myć, zabezpieczyć jakimś daszkiem, by ludziom na głowy nie leciały niespodzianki.....
Jest to jednak problem całego naszego miasta, także Parku Solankowego, podpowiadałem już kiedyś w kronikach, że warto by sprowadzić sokolnika i na kilka lat byłby spokój, a potem ewentualnie znowu powtórzyć ten zabieg.
Tak zrobiły inne miasta uzdrowiskowe borykające się z tym problemem np. Konstancin pod Warszawą.
Przyznacie, że wygląda to paskudnie i zniechęcająco.....Tereny zielone, skwery mają przyciągać ludzi, a nie odstraszać !!!!!!!!!!!
To tyle z dzisiejszego wypadu do Mątew, ale jeśli chcecie zapoznać się z dokładniejszym przebiegiem tej bitwy, to zapraszam do lektury w dalszej części posta.....

Bitwa pod Mątwami miała miejsce 13 lipca 1666 roku nad Notecią pod
Inowrocławiem starły się wojska królewskie Jana Kazimierza w sile
ok.17-21 tysięcy żołnierzy jazdy, dragonii, piechoty i 30 dział pod
faktycznym dowództwem świeżo mianowanego hetmana polnego koronnego Jana
Sobieskiego wspomaganym przez dwóch innych wybitnych dowódców: hetmana
wielkiego koronnego Stanisława Rewerę Potockiego i hetmana polnego
litewskiego Michała Kazimierza Paca z wojskami zbuntowanego przeciw
królowi byłego hetmana polnego koronnego, księcia Jerzego Sebastiana
Lubomirskiego wspomaganego przez marszałka związkowego Adama
Ustrzyckiego, dowodzącego pospolitym ruszeniem z Wielkopolski
Krzysztofem Grzymułtowskim, pospolitym ruszeniem z Małopolski
Stanisławem Warszyckim i Achacym Pisarskim w łącznej sile ok.15- 16
tysięcy żołnierzy i 10 działek.
Książę Jerzy Lubomirski przywódca rokoszu przeciw królowi był jeszcze
niedawno przed bitwą hetmanem polnym koronnym, bohaterem walk z armią
rosyjsko- kozacką, niezwykle zdolnym i ambitnym człowiekiem, odważnym
żołnierzem, świetnym kawalerzystą, zręcznym politykiem, brakuje słów aby
opisać wszystkie jego przymioty.W 1660 roku pod Słobotyszczami wspólnie
ze Stanisławem Rewerą Potockim pobili blisko stutysięczną armię
rosyjsko- kozacką dysponując czterokrotnie mniejszymi siłami, po czym
wrócił pod Cudnów gdzie pobił i zmusił do poddania
pięćdziesięciotysięczne oddziały Wasyla Szeremietiewa.Wielokrotnie
wykazywał się talentem wielkiego wodza i taktyka.
Generalnie był przeciwnikiem polityki prowadzonej przez króla Jana
Kazimierza i jego dwór.Podczas walk z Rosjanami i kozakami, Węgrami
Rakoczego i Szwedami podczas potopu wykazał się talentem wielkiego wodza
i odwagą m.i.n podczas bitew pod Zborowem (1649 r ) i Beresteczkiem
(1651 r) i król wiele mu zawdzięczał, jednak wieloletnie waśnie, spory i
procesy sądowe doprowadziły do tego że książę, największy oportunista
królewskiej polityki został pozbawiony wszystkich godności, urzędów i
majątku.Wygnany za granicę tam szukał poparcia wśród wrogów
Rzeczypospolitej. Z 800 najemnikami wrócił do kraju w 1665 roku i szybko
zdobywał poparcie wśród wojska i szlachty, które bardzo ceniło sławnego
dowódcę.Latem 1665 roku gromadząc spore siły rozpoczął walki prowadząc
politykę szarpanej wojny podjazdowej.Unikał walnej bitwy i stosując
wiele wybitnych, wysublimowanych sztuczek kawaleryjskich wygrywał dużo
drobnych potyczek.Natomiast król Jan Kazimierz dysponując większymi
siłami dążył do walnej bitwy, która rozstrzygnęła by losy tej
bratobójczej wojny na jego korzyść 5-6 lipca wojska Lubomirskiego
stanęły obozem nad zabagnioną doliną Noteci od Pakości do Mątew w sile
10 000 wojsk zaciężnych i 6 000 pospolitego ruszenia. Po stronie
rokoszan były siły pospolitego ruszenia z województwa Inowrocławskiego i
Kujawsko- Brzeskiego.
Król Jan Kazimierz wbrew wizerunkowi przedstawionemu w "Potopie" naszego
wielkiego pisarza Henryka Sienkiewicza nie był dobrym władcą ani jako
polityk, ani jako dowódca wojskowy.
Chluby mu nie przyniosła wyprawa pod Zbaraż, która omal nie stała się
jego ostatnią. Dał się zaskoczyć przeciwnikowi pod Zborowem i zamiast
ratować załogę twierdzy w Zbarażu sam znalazł się w śmiertelnym
okrążeniu i tylko fortel z przekupieniem chana krymskich tatarów
wspomagających Chmielnickiego, pozwolił im wydostać się z
pułapki.Następna wyprawa pod Żwaniec zakończyła się z podobnym skutkiem.
Potem był potop szwedzki i przegrany i opuszczony przez wszystkich Jan
Kazimierz zbiegł na Śląsk.Uratował go słynny wódz Stefan Czarniecki,
który prowadząc wojnę szarpaną skutecznie wykrwawił siły
przeciwnika.Wielkim przełomem w wojnie ze Szwedami stało się oblężenie
świętego dla każdego Polaka klasztoru jasnogórskiego. Roznieciło to w
narodzie żar nienawiści do protestanckiego agresora.Skruszeni magnaci,
szlachta i wojsko wracali pod skrzydła prawowitego władcy a ziemie
zdobyte przez Szwedów z taką łatwości stały się dla nich i ich
sojuszników śmiertelną pułapką.Król, w podzięce za cudowną odmianę,
złożył we Lwowie słynne śluby, w których deklarował m.in.poprawę bytu
chłopów.Jednak gdy wielkimi krokami zbliżało się zwycięstwo, raczył
zapomnieć o przelanej przez nich krwi i swoich przyrzeczeniach. Pamięć
wielokrotnie nie była najsilniejszą stroną Jana Kazimierza i nie
dopisywała mu w wielu podobnych sytuacjach.Zniszczenia poniesione przez
Rzeczypospolitą podczas krwawych wojen na kilku frontach były niczym
wobec spustoszeń, jakie rządy tego króla przyniosły w sferze politycznej
i ustrojowej.W 1657 roku podpisał fatalne dla kraju traktaty welawsko-
bydgoskie zwalniające Prusy z lenna, późniejszego sprawcy rozbiorów
Polski i ośrodkiem zjednoczenia Niemiec.Także w polityce wewnętrznej
popełniał kardynalne błędy kierowany względami czysto osobistymi i
zazdrością doprowadził do skłócenia największych magnatów i dowódców
wojskowych.Uporczywie odmawiał buławy wielkiej Radziwiłłowi, następnie
hetmanem polnym uczynił jego politycznego wroga co popchnęło księcia do
zerwania sejmu i później do knowań ze Szwedami.Podobnie postąpił z
księciem Lubomirskim, czy podkanclerzym Hieronimem Radziejowskim których
skazał na infamię."Żaden król tyle nie przyczynił państwu, ile ten
stracił przez złe i gwałtowne rady i podejrzenia.Rzadki senator , który
by nie miał osobistej urazy"- mówił wojewoda łęczycki Jan
Leszczyński.Ciągle marzył o koronie szwedzkiej i cenił ją wyżej od
polskiej, nie interesował się w ogóle sprawami państwowymi. Doznawał
niepowodzeń nawet w drobnych sprawach i tym bardziej nie udawało mu się
odnieść sukcesu w przypadku przedsięwzięć o wielkim, często nawet
dziejowym znaczeniu.Nie powiodło się stworzenie Rzeczypospolitej trzech
narodów.Ukraina uległa podziałowi. Nie udało się przeprowadzić reform
państwowych. Chodziło o zniesienie "liberum veto", głosowanie sejmowe
większością głosów,, ograniczenie władzy hetmanów, wybór następcy za
życia króla.Dwór chciał zagwarantować koronę Polski jednemu z książąt
francuskich.Uznano to za zamach na wolność szlachecką i szlachecka
opozycja łatwo storpedowała plany reform mówiąc że dążą one do
wprowadzenia królewskiego absolutyzmu.I właśnie te królewskie plany
doprowadziły do wybuchu największego w dziejach rokoszu pod przywództwem
księcia Jerzego Lubomirskiego.
Król miał fatalną opinię i już współcześni odczytywali jego inicjały:Initium Calamitatis Regni- Początek Klęski Królestwa.
Wystąpienie Lubomirskiego było w jego rozumieniu rozpaczliwą próbą ratowania Rzeczypospolitej.
W takich okolicznościach doszło do tej najbardziej krwawej bitwy domowej w naszych dziejach.
12 lipca podjazdy królewskie dotarły w rejon Mątew, w pobliżu oddziały
rokoszan w sile ok. 800 żołnierzy strzegły długiego, wąskiego,
głębokiego brodu przez Noteć z jednym drewnianym mostem.
Po krótkiej walce most i bród został opanowany przez wojska królewskie i jeńcy wzięci do niewoli.
W odpowiedzi rokoszanie pod dowództwem Grzymułtowskiego w sile ok. 2000
przeprawili się przez Noteć, przedostali się pod sam obóz królewski i
wzięli do niewoli kilkudziesięciu żołnierzy.
Nazajutrz król zarządził pościg za wrogiem.Około 2:30 oddziały wyruszyły
z obozu, a około 6;00 odziały litewskie we mgle przeprawiły się na
drugi brzeg i rozpoczęły się pierwsze walki harcowników ( pojedyncze
pojedynki ).Około godziny 8:00na wzgórze w Kruszy Duchownej przybył król
i hetmani, zwołano Radę Wojenną.Litwinom Paca udało się w boju zepchnąć
wojska rokoszan - jazdę pod dowództwem rotmistrza Jana Zarudnego.
Zarudny po odwrocie schronił się za wzgórzem mątewskimi wysłał gońców do
Pakości z informacją o przeprawie wojsk królewskich.Król powiadomiony o
pierwszym sukcesie posłał posłów do Lubomirskiego z wyrazami szacunku i
przyjaźni. Wraz z posłami przeprawiało się około dwustu dragonów,
regiment rajtarii z działkami, nieco później pułk jazdy Modrzejewskiego w
sile około 500,dwa tysiące ośmiuset dragonów, dwa pułki jazdy
Sieniawskiego i na końcu ciężka jazda polska Sobieskiego, który
przeprawiał się na samym końcu.Tymczasem Zarudny ukryty na pobliskich
wzgórzach doczekał się znacznych posiłków, które niedostrzeżone
dołączyły do jego oddziału.Podeszły znaczne oddziały jazdy( pospolite
ruszenie i część chorągwi konfederackich) pod dowództwem
Grzymułtowskiego, Pisarskiego i Borka. Za nimi dołączały kolejne
chorągwie pod wodzą Polanowskiego i Ostrzyckiego.Rotmistrz Zarudny nie
mogąc doczekać odpowiedzi od Lubomirskiego wydał rozkaz pędzenia koni
rokoszan, które znajdowały się w odległości ok. 7 km od obozu i miały
się znaleźć za mątewskimi wzgórzami. Tumany kurzu które temu
towarzyszyły błędnie utwierdziły wojska królewskie w przekonaniu o
odwrocie rokoszan.Spokojnie więc kontynuowały przeprawę, a te które były
już po drugiej stronie nieudolnie z powodu braku sprzętu i dowództwa(
było na końcu przeprawy) próbowało założyć obóz na nowym brzegu.
Jazda Sieniawskiego i Sobieskiego przeprawiająca się jako ostatnia nie
miała miejsca na rozwinięcie szyku bojowego, ściśnięta na wąskiej
przeprawie i popychana przez ciągle przeprawiające się oddziały weszła w
centrum i aby nie stratować własnych dragonów wysunęła się przed
nieukończone szańce, uniemożliwiając tym samym użycie broni palnej, gdyż
raziła by ona własne wojska.
Źle zorganizowana przeprawa, dezorganizacja na polu bitwy, brak
rozeznania w terenie i przede wszystkim brak dowództwa na czele wojsk
królewskim zaważył na dalszym przebiegu bitwy i jej rozstrzygnięciu.
Tymczasem uszykowane w trzech rzutach wojska jazdy zaciężnej i część
pospolitego ruszenia , ustawione w szyku tatarskim, niepostrzeżenie dla
wojsk koronnych, gotowe już były do ataku.i choć książę Lubomirski z
ostatnią grupą pospolitego ruszenia nie dotarł jeszcze pod Mątwy, to
Mateusz Borek widząc ogromne zamieszanie w ustawieniu wojsk królewskich
wydał rozkaz do ataku, pociągając za sobą chorągwie
konfederatów.Spontaniczna szarża rokoszan spotęgowana pochyłością
wzgórza mątewskiego była piorunująca i kompletnie zaskoczyła wojska
królewskie.
Zaskoczona furiackim atakiem jazda królewska rzuciła się do odwrotu
tratując własnych dragonów, którzy zdążyli oddać tylko jedną salwę bez
szkody dla przeciwnika.
Sytuację próbował jeszcze ratować Sobieski rzucając się do szarży na
czele dwóch chorągwi jazdy, ale szybko rozbity sam musiał uciekać przez
przeprawę ratując życie.Ustrzelono pod nim konia, zepchnięto z mostu i
cudem wyciągnięty przez towarzyszy z bagnistej topieli na przeciwny
brzeg uciekał pieszo w panice gubiąc części zbroi i uzbrojenia wściekle
ostrzeliwany przez przeciwników, jako faktyczny wódz królewskiej
wyprawy.Do ucieczki porwała się też jazda litewska, a na polu bitwy
pozostali jedynie dragoni, na których spadł cały impet uderzenia.Szybko
też zostali rozbici, gdyż ze względu na sytuację na polu bitwy strzelać
mogły tylko regimenty na lewym krańcu ugrupowania i to nie mogło
skutecznie powstrzymać rokoszan.W czasie panicznego odwrotu osłanianego
przez przybyłą na kruszańskie wzgórza artylerię królewską, która oddała
83 z racji odległości niecelne strzały, udało się części wojska
przeprawić z powrotem na bezpieczny brzeg.Jan Kazimierz próbował
zorganizować odsiecz dla walczących oddziałów, ale bród był kompletnie
zatarasowany przez uciekających. W takiej sytuacji król zarządził walny
odwrót zostawiając walczące za rzeką oddziały samym sobie.
Rozstrzygnięcie boju nastąpiło błyskawicznie w ciągu 15 minut. Przyparte
do bagnistej doliny Noteci królewskie wojska nie były w stanie się
bronić i próbowały się poddać: rzucając broń i wołając o pardon.I wtedy
nastąpiła rzecz niesłychana, pomijana w podręcznikach historii
bezlitosna, okrutna, krwawa rzeź.Rozjuszona szlachta dając upust swojej
niechęci i nienawiści do tych którzy podnieśli rękę na ich przywileje
mordowała bestialsko poddających się przeciwników, pastwiąc się nawet
okrutnie nad zwłokami poległych i pomordowanych, których ćwiartowano.
Rokoszanie korzystając z takich samych mundurów jak żołnierze
królewscy(różnili się tylko białą chustą przewiązaną pod łokciem)
przeprawiali się skrycie na brzeg królewski i bliska mordowali oficerów
korony. Tak zginął będący w pobliżu króla dowódca jazdy kozackiej
pułkownik Czopa, zabity strzałem z pistoletu w czoło.
Większość ciał miała po 7-10 cięć szablami, były nawet zwłoki z 30-40
ranami, pojedyncze lub podwójne cięcia należały do rzadkości.
Straty były olbrzymie.według różnych źródeł zginęło ok. 4000 żołnierzy
królewskich, w tym 400 oficerów, a po stronie rokoszan około 200!.
Pod Mątwami legł KWIAT POLSKIEGO RYCERSTWA, słynna chorągiew
Czarnieckiego, najlepsi żołnierze Rzeczypospolitej, zaprawieni w wojnach
kozackich, szwedzkich, węgierskich i moskiewskich, które rozstrzygali
na swoją korzyść, a tu ponieśli śmierć w bratobójczej bitwie i rzezi po
niej na terenie obecnego Inowrocławia.Elita polskiego rycerstwa poległa i
została wymordowana w bagnach Noteci.
Jesteśmy im winni hołd i pamięć, nie możemy ich zostawić jak ich król (
którego piękny, acz fałszywy wizerunek pozostawił nam Henryk
Sienkiewicz- ale taki był mu potrzebny do odpowiedniego literackiego
budowania ducha w narodzie).
A faktycznie KRÓL BEZCZYNNIE PATRZYŁ NA RZEŹ SWOICH ODDZIAŁÓW, KTÓRYM Z
RACJI ZATARASOWANIA MOSTU I BRODU NIE MÓGŁ UDZIELIĆ JAKIEJKOLWIEK
POMOCY POZA NIECELNYM OSTRZAŁEM.
Także późniejszy wielki hetman koronny i król Polski musiał przełknąć
gorzką pigułkę i przyjąć surową lekcję dowodzenia i taktyki prowadzenia
walki. Tutaj przegrał z kretesem i w dużej części ponosi winę za tę
bezprecedensową klęskę.Błędy w przygotowaniu przeprawy, nie rozpoznaniu
okolicy, braku organizacji i dowodzenia podczas samej przeprawy i
początku bitwy można w większości przypisać właśnie jemu, a to było
przyczyną doznanego pogromu.Był jednak zdolnym uczniem i potem były
wielkie triumfy: pod Chocimiem, Wiedniem i Parkanami i nieśmiertelna
sława wielkiego wodza, wybawcy Europy i chrześcijaństwa.Tutaj jeszcze
parę zdań poświęconych naszemu wielkiemu hetmanowi i królowi mniej
znanych, a bardzo ciekawych.Podczas potopu szwedzkiego przez jakiś czas
walczył po stronie Karola Gustawa. Aktywnie uczestniczył w buntowaniu
chorągwi przeciw prawowitemu władcy.Został nawet uwieczniony na sztychu
podczas składania na ręce generała Wittenberga wiernopoddańczej
przysięgi, a według anonimowego autora" Pamiętnika towarzysza chorągwi
pancernej "wspólnie ze Szwedami oblegał nawet jasnogórską świątynię,
symbol polskiego oporu. Miejmy nadzieję że to nieprawda ale to że walczył
po ich stronie jest faktem bezspornym choć wstydliwym.Jako jeden z
ostatnich magnatów, dopiero gdy fortuna wojenna odwróciła się od Karola
Gustawa powrócił pod sztandary Jana Kazimierza. Później wielokrotnie już
po stronie królewskiej wielką odwagą i bohaterstwem próbował odkupić
dawne winy. w walkach przeciwko Kozakom i Rosjanom w słynnej kampanii
1660 roku potwierdził walory wielkiego dowódcy i taktyka i był już
zadeklarowanym stronnikiem dworu. Wtedy za jego politycznymi wyborami
stała już Marysieńka, mająca na niego olbrzymi wpływ.Mówienie o zdradzie
nie ma jednak większego sensu, podczas najazdu Szwedów Wielkie Księstwo
Litewskie uginało się pod carską przemocą, Rzeczypospolitą nękała
Moskwa i Kozacy.Ciężko było walczyć z wielkimi siłami na kilku frontach.
Wydawało by się cyniczne odstępstwo części szlachty, magnatów i wojska
miało zdroworozsądkowe podstawy.Poddanie się najsilniejszemu z
przeciwników, na dodatek krewniakowi rodzimego króla stwarzało realną
szansę poskromienia pozostałych wrogów i uniknięcia najazdów z ich
strony.Dlatego Karol Gustaw opanowywał nowe tereny naszego kraju niemal
bez walki. Do Szwedzkiego obozu przechodzili więc między innymi Jan
Sobieski czy wielki hetman litewski Janusz Radziwiłł. Ten ostatni
pomijany w godnościach przez króla liczył na wykrojenie udzielnego
księstwa pod szwedzkim protektoratem.
Sam król przegrany i opuszczony przez niemal wszystkich uciekł i ukrył się na Śląsku.
Dopiero wielki wódz Stefan Czarniecki ze swoją wojną podjazdową i
bezmyślne zaatakowanie przez Szwedów Sanktuarium na Jasnej Górze
zjednoczyło Polaków w obronie naszej odwiecznej świętości i doprowadziło
do zdecydowanego zwrotu w wojnie.Wielu znakomitych żołnierzy
Czarnieckiego pogrzebały bagna naszej Noteci, jemu samemu historia
oszczędziła tego tragicznego przeżycia,zmarł kilkanaście miesięcy
wcześniej.
Sobieski niemal wprost ze swego wesela z Marysieńką( Maria Kazimiera de
la Grange d'Arqien- dworka królowej Francji Marii Ludwiki Gonzagi)
wyruszył w bitewne pole przeciw przywódcy rokoszu, swojemu dawnemu
przyjacielowi i dowódcy, Jerzemu Lubomirskiemu. Targały nim wielkie
sprzeczności i wątpliwości, to pod jego bokiem nabierał wojennego
doświadczenia, od niego uczył się dowodzenia i taktyki. Wielokrotnie
walczyli obok siebie, wspólnie gromiąc wrogów Rzeczypospolitej i
odnosząc wielkie wojenne sukcesy.Teraz mieli stanąć przeciwko sobie.
Sobieski uchylił się od uczestnictwa w sądzie sejmowym, który skazał
Lubomirskiego na konfiskatę dóbr, infamię i utratę godności, ale zgodził
się przejąć po nim wielkie marszałkostwo.W bitwie przegrał z niedawnym
dowódcą sromotnie. Przeżył wielki wstyd i upokorzenie gdy zmykał z
pobojowiska gubiąc broń i części zbroi jak prosty wojak. Jak na
wielkiego hetmana widok to był żałosny. Na domiar złego dwór obarczył go
odpowiedzialnością za klęskę i zamierzał pozbawić urzędów na rzecz
Lubomirskiego, którego zamierzano powrócić do łask. Przed kompromitacją i
utratą godności uratowała Sobieskiego podwójna śmierć ; królowej i
zaraz po niej sprawcy rokoszu księcia Lubomirskiego.
Potem miały nadejść dla Jana dni wielkiej chwały.
Bitwa lub jak kto woli rzeź pod Mątwami to bez żadnej przesady nasza tragedia narodowa.
To jedna z najczarniejszych, najbardziej krwawych i najtragiczniejszych kart w dziejach Polski i regionu.
Po bitwie nie ma dziś śladu, na pobojowisku znajdują się dziś Zakłady Chemiczne tzw. Mątwy II

Teraz w przestrzeni Inowrocławia znajduje się już kilka elementów przypominających o tej okrutnej bitwie: tablica pamiątkowa na kościele, skwer pamięci i na nim tablice z historycznym opisem i wkrótce stanie tam jeszcze pomnik.
Mam jeszcze taki swój dodatkowy pomysł, by teren wokół pomnika obsadzić roślinami kwitnącymi na czerwono, mogą też mieć tego koloru liście, ze względu na morze przelanej tam krwi.
"Ziemia i rzeka spłynęła krwią".......
Na koniec jeszcze zapowiedź innego wielkiego wydarzenia.
28 marca, w przeddzień Niedzieli Palmowej, odbędzie się na terenie Tężni Solankowej wielkie plenerowe widowisko Misterium Męki Pańskiej pod tytułem "Rozłam", nawiązujące do głębokiego podziału społecznego w naszym kraju.
Misterium pokaże Bitwy pod Mątwami jakby teraźniejszy ciąg dalszy....
Oby nie skończyło się podobnie jak wtedy!!!!!!!!!