Wielkimi krokami zbliża się 360 rocznica Bitwy pod Mątwami.....
W dobie wielkiego rozłamu w społeczeństwie, szerzeniu zaciekłości i nienawiści między ugrupowaniami politycznymi, warto przypomnieć to okrutne wydarzenie w dziejach naszego kraju, "ku przestrodze" tym, którzy dążą do konfrontacji.
Teraz to temat zupełnie niemal zapomniany, wstydliwy, kwitowany w podręcznikach historii, czy książkach, zazwyczaj tylko kilkoma ogólnikowymi zdaniami.
10 lat temu, w 350 rocznicę bitwy odbyły się okolicznościowe uroczystości właśnie przy tej świątyni, kościele pw. Opatrzności Bożej w Mątwach i uroczyste odsłonięcie widocznej na zdjęciu pamiątkowej tablicy.
Byłem na tym wydarzeniu i szczegółowa relacja znajduje się w kronikach, opublikowana 14 lipca 2016 roku, można sobie odszukać i zapoznać się ze szczegółami.
Zresztą w kronikach jest wiele postów zajmujących się tematyką tej bitwy i pomysłami jej upamiętnienia.
Przez lata, mimo kilku prób nie udało się w trwały sposób upamiętnić tego wydarzenia, ale w ostatnim czasie wiele się dzieje w tym temacie i właśnie o tym traktuje dzisiejszy odcinek kronik.
W pobliżu kościoła, zaledwie kilkaset metrów w stronę Noteci znajduje się skwer Pamięci Bitwy pod Mątwami w 1666 roku.
Na skwerze ustawiono kilka tablic przypominających tę najbardziej krwawą i okrutną bratobójczą bitwę w historii Polski.
Już wkrótce 13 lipca 2026 roku, w 360 rocznicę Bitwy pod Mątwami, nastąpi na tym skwerze uroczyste odsłonięcie pomnika upamiętniającego to niechlubne, krwawe wydarzenie.
Autorem pomnika jest inowrocławski artysta rzeźbiarz Andrzej Prokopiuk.
Jak w wielu miejscach w Inowrocławiu i tutaj jest coś do poprawienia......
Na pięknym skwerze ławeczki pokryte ptasimi odchodami......
To trzeba sprzątać, myć, zabezpieczyć jakimś daszkiem, by ludziom na głowy nie leciały niespodzianki.....
Jest to jednak problem całego naszego miasta, także Parku Solankowego, podpowiadałem już kiedyś w kronikach, że warto by sprowadzić sokolnika i na kilka lat byłby spokój, a potem ewentualnie znowu powtórzyć ten zabieg.
Tak zrobiły inne miasta uzdrowiskowe borykające się z tym problemem np. Konstancin pod Warszawą.
Przyznacie, że wygląda to paskudnie i zniechęcająco.....
Tereny zielone, skwery mają przyciągać ludzi, a nie odstraszać !!!!!!!!!!!
To tyle z dzisiejszego wypadu do Mątew, ale jeśli chcecie zapoznać się z dokładniejszym przebiegiem tej bitwy, to zapraszam do lektury w dalszej części posta.....

Bitwa pod Mątwami miała miejsce 13 lipca 1666 roku nad Notecią pod Inowrocławiem starły się wojska królewskie Jana Kazimierza w sile ok.17-21 tysięcy żołnierzy jazdy, dragonii, piechoty i 30 dział pod faktycznym dowództwem świeżo mianowanego hetmana polnego koronnego Jana Sobieskiego wspomaganym przez dwóch innych wybitnych dowódców: hetmana wielkiego koronnego Stanisława Rewerę Potockiego i hetmana polnego litewskiego Michała Kazimierza Paca z wojskami zbuntowanego przeciw królowi byłego hetmana polnego koronnego, księcia Jerzego Sebastiana Lubomirskiego wspomaganego przez marszałka związkowego Adama Ustrzyckiego, dowodzącego pospolitym ruszeniem z Wielkopolski Krzysztofem Grzymułtowskim, pospolitym ruszeniem z Małopolski Stanisławem Warszyckim i Achacym Pisarskim w łącznej sile ok.15- 16 tysięcy żołnierzy i 10 działek.
Jazda Sieniawskiego i Sobieskiego przeprawiająca się jako ostatnia nie miała miejsca na rozwinięcie szyku bojowego, ściśnięta na wąskiej przeprawie i popychana przez ciągle przeprawiające się oddziały weszła w centrum i aby nie stratować własnych dragonów wysunęła się przed nieukończone szańce, uniemożliwiając tym samym użycie broni palnej, gdyż raziła by ona własne wojska.
Źle zorganizowana przeprawa, dezorganizacja na polu bitwy, brak rozeznania w terenie i przede wszystkim brak dowództwa na czele wojsk królewskim zaważył na dalszym przebiegu bitwy i jej rozstrzygnięciu.
Tymczasem uszykowane w trzech rzutach wojska jazdy zaciężnej i część pospolitego ruszenia , ustawione w szyku tatarskim, niepostrzeżenie dla wojsk koronnych, gotowe już były do ataku.i choć książę Lubomirski z ostatnią grupą pospolitego ruszenia nie dotarł jeszcze pod Mątwy, to Mateusz Borek widząc ogromne zamieszanie w ustawieniu wojsk królewskich wydał rozkaz do ataku, pociągając za sobą chorągwie konfederatów.Spontaniczna szarża rokoszan spotęgowana pochyłością wzgórza mątewskiego była piorunująca i kompletnie zaskoczyła wojska królewskie.
Zaskoczona furiackim atakiem jazda królewska rzuciła się do odwrotu tratując własnych dragonów, którzy zdążyli oddać tylko jedną salwę bez szkody dla przeciwnika.
Sytuację próbował jeszcze ratować Sobieski rzucając się do szarży na czele dwóch chorągwi jazdy, ale szybko rozbity sam musiał uciekać przez przeprawę ratując życie.Ustrzelono pod nim konia, zepchnięto z mostu i cudem wyciągnięty przez towarzyszy z bagnistej topieli na przeciwny brzeg uciekał pieszo w panice gubiąc części zbroi i uzbrojenia wściekle ostrzeliwany przez przeciwników, jako faktyczny wódz królewskiej wyprawy.Do ucieczki porwała się też jazda litewska, a na polu bitwy pozostali jedynie dragoni, na których spadł cały impet uderzenia.Szybko też zostali rozbici, gdyż ze względu na sytuację na polu bitwy strzelać mogły tylko regimenty na lewym krańcu ugrupowania i to nie mogło skutecznie powstrzymać rokoszan.W czasie panicznego odwrotu osłanianego przez przybyłą na kruszańskie wzgórza artylerię królewską, która oddała 83 z racji odległości niecelne strzały, udało się części wojska przeprawić z powrotem na bezpieczny brzeg.Jan Kazimierz próbował zorganizować odsiecz dla walczących oddziałów, ale bród był kompletnie zatarasowany przez uciekających. W takiej sytuacji król zarządził walny odwrót zostawiając walczące za rzeką oddziały samym sobie.
Rozstrzygnięcie boju nastąpiło błyskawicznie w ciągu 15 minut. Przyparte do bagnistej doliny Noteci królewskie wojska nie były w stanie się bronić i próbowały się poddać: rzucając broń i wołając o pardon.I wtedy nastąpiła rzecz niesłychana, pomijana w podręcznikach historii bezlitosna, okrutna, krwawa rzeź.Rozjuszona szlachta dając upust swojej niechęci i nienawiści do tych którzy podnieśli rękę na ich przywileje mordowała bestialsko poddających się przeciwników, pastwiąc się nawet okrutnie nad zwłokami poległych i pomordowanych, których ćwiartowano.
Rokoszanie korzystając z takich samych mundurów jak żołnierze królewscy(różnili się tylko białą chustą przewiązaną pod łokciem) przeprawiali się skrycie na brzeg królewski i bliska mordowali oficerów korony. Tak zginął będący w pobliżu króla dowódca jazdy kozackiej pułkownik Czopa, zabity strzałem z pistoletu w czoło.
Większość ciał miała po 7-10 cięć szablami, były nawet zwłoki z 30-40 ranami, pojedyncze lub podwójne cięcia należały do rzadkości.
Straty były olbrzymie.według różnych źródeł zginęło ok. 4000 żołnierzy królewskich, w tym 400 oficerów, a po stronie rokoszan około 200!.
Pod Mątwami legł KWIAT POLSKIEGO RYCERSTWA, słynna chorągiew Czarnieckiego, najlepsi żołnierze Rzeczypospolitej, zaprawieni w wojnach kozackich, szwedzkich, węgierskich i moskiewskich, które rozstrzygali na swoją korzyść, a tu ponieśli śmierć w bratobójczej bitwie i rzezi po niej na terenie obecnego Inowrocławia.Elita polskiego rycerstwa poległa i została wymordowana w bagnach Noteci.
Jesteśmy im winni hołd i pamięć, nie możemy ich zostawić jak ich król ( którego piękny, acz fałszywy wizerunek pozostawił nam Henryk Sienkiewicz- ale taki był mu potrzebny do odpowiedniego literackiego budowania ducha w narodzie).
A faktycznie KRÓL BEZCZYNNIE PATRZYŁ NA RZEŹ SWOICH ODDZIAŁÓW, KTÓRYM Z RACJI ZATARASOWANIA MOSTU I BRODU NIE MÓGŁ UDZIELIĆ JAKIEJKOLWIEK POMOCY POZA NIECELNYM OSTRZAŁEM.
Także późniejszy wielki hetman koronny i król Polski musiał przełknąć gorzką pigułkę i przyjąć surową lekcję dowodzenia i taktyki prowadzenia walki. Tutaj przegrał z kretesem i w dużej części ponosi winę za tę bezprecedensową klęskę.Błędy w przygotowaniu przeprawy, nie rozpoznaniu okolicy, braku organizacji i dowodzenia podczas samej przeprawy i początku bitwy można w większości przypisać właśnie jemu, a to było przyczyną doznanego pogromu.Był jednak zdolnym uczniem i potem były wielkie triumfy: pod Chocimiem, Wiedniem i Parkanami i nieśmiertelna sława wielkiego wodza, wybawcy Europy i chrześcijaństwa.Tutaj jeszcze parę zdań poświęconych naszemu wielkiemu hetmanowi i królowi mniej znanych, a bardzo ciekawych.Podczas potopu szwedzkiego przez jakiś czas walczył po stronie Karola Gustawa. Aktywnie uczestniczył w buntowaniu chorągwi przeciw prawowitemu władcy.Został nawet uwieczniony na sztychu podczas składania na ręce generała Wittenberga wiernopoddańczej przysięgi, a według anonimowego autora" Pamiętnika towarzysza chorągwi pancernej "wspólnie ze Szwedami oblegał nawet jasnogórską świątynię, symbol polskiego oporu. Miejmy nadzieję że to nieprawda ale to że walczył po ich stronie jest faktem bezspornym choć wstydliwym.Jako jeden z ostatnich magnatów, dopiero gdy fortuna wojenna odwróciła się od Karola Gustawa powrócił pod sztandary Jana Kazimierza. Później wielokrotnie już po stronie królewskiej wielką odwagą i bohaterstwem próbował odkupić dawne winy. w walkach przeciwko Kozakom i Rosjanom w słynnej kampanii 1660 roku potwierdził walory wielkiego dowódcy i taktyka i był już zadeklarowanym stronnikiem dworu. Wtedy za jego politycznymi wyborami stała już Marysieńka, mająca na niego olbrzymi wpływ.Mówienie o zdradzie nie ma jednak większego sensu, podczas najazdu Szwedów Wielkie Księstwo Litewskie uginało się pod carską przemocą, Rzeczypospolitą nękała Moskwa i Kozacy.Ciężko było walczyć z wielkimi siłami na kilku frontach. Wydawało by się cyniczne odstępstwo części szlachty, magnatów i wojska miało zdroworozsądkowe podstawy.Poddanie się najsilniejszemu z przeciwników, na dodatek krewniakowi rodzimego króla stwarzało realną szansę poskromienia pozostałych wrogów i uniknięcia najazdów z ich strony.Dlatego Karol Gustaw opanowywał nowe tereny naszego kraju niemal bez walki. Do Szwedzkiego obozu przechodzili więc między innymi Jan Sobieski czy wielki hetman litewski Janusz Radziwiłł. Ten ostatni pomijany w godnościach przez króla liczył na wykrojenie udzielnego księstwa pod szwedzkim protektoratem.
Sam król przegrany i opuszczony przez niemal wszystkich uciekł i ukrył się na Śląsku.
Dopiero wielki wódz Stefan Czarniecki ze swoją wojną podjazdową i bezmyślne zaatakowanie przez Szwedów Sanktuarium na Jasnej Górze zjednoczyło Polaków w obronie naszej odwiecznej świętości i doprowadziło do zdecydowanego zwrotu w wojnie.Wielu znakomitych żołnierzy Czarnieckiego pogrzebały bagna naszej Noteci, jemu samemu historia oszczędziła tego tragicznego przeżycia,zmarł kilkanaście miesięcy wcześniej.
Sobieski niemal wprost ze swego wesela z Marysieńką( Maria Kazimiera de la Grange d'Arqien- dworka królowej Francji Marii Ludwiki Gonzagi) wyruszył w bitewne pole przeciw przywódcy rokoszu, swojemu dawnemu przyjacielowi i dowódcy, Jerzemu Lubomirskiemu. Targały nim wielkie sprzeczności i wątpliwości, to pod jego bokiem nabierał wojennego doświadczenia, od niego uczył się dowodzenia i taktyki. Wielokrotnie walczyli obok siebie, wspólnie gromiąc wrogów Rzeczypospolitej i odnosząc wielkie wojenne sukcesy.Teraz mieli stanąć przeciwko sobie. Sobieski uchylił się od uczestnictwa w sądzie sejmowym, który skazał Lubomirskiego na konfiskatę dóbr, infamię i utratę godności, ale zgodził się przejąć po nim wielkie marszałkostwo.W bitwie przegrał z niedawnym dowódcą sromotnie. Przeżył wielki wstyd i upokorzenie gdy zmykał z pobojowiska gubiąc broń i części zbroi jak prosty wojak. Jak na wielkiego hetmana widok to był żałosny. Na domiar złego dwór obarczył go odpowiedzialnością za klęskę i zamierzał pozbawić urzędów na rzecz Lubomirskiego, którego zamierzano powrócić do łask. Przed kompromitacją i utratą godności uratowała Sobieskiego podwójna śmierć ; królowej i zaraz po niej sprawcy rokoszu księcia Lubomirskiego.
Potem miały nadejść dla Jana dni wielkiej chwały.
Bitwa lub jak kto woli rzeź pod Mątwami to bez żadnej przesady nasza tragedia narodowa.
To jedna z najczarniejszych, najbardziej krwawych i najtragiczniejszych kart w dziejach Polski i regionu.
Po bitwie nie ma dziś śladu, na pobojowisku znajdują się dziś Zakłady Chemiczne tzw. Mątwy II

Teraz w przestrzeni Inowrocławia znajduje się już kilka elementów przypominających o tej okrutnej bitwie: tablica pamiątkowa na kościele, skwer pamięci i na nim tablice z historycznym opisem i wkrótce stanie tam jeszcze pomnik.
Mam jeszcze taki swój dodatkowy pomysł, by teren wokół pomnika obsadzić roślinami kwitnącymi na czerwono, mogą też mieć tego koloru liście, ze względu na morze przelanej tam krwi.
"Ziemia i rzeka spłynęła krwią".......
Na koniec jeszcze zapowiedź innego wielkiego wydarzenia.
28 marca, w przeddzień Niedzieli Palmowej, odbędzie się na terenie Tężni Solankowej wielkie plenerowe widowisko Misterium Męki Pańskiej pod tytułem "Rozłam", nawiązujące do głębokiego podziału społecznego w naszym kraju.
Bitwy pod Mątwami jakby ciąg dalszy....
Oby nie skończyło się podobnie jak wtedy!!!!!!!!!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za opinie! Zachęcam do zapoznania się z pozostałą zawartością strony oraz dyskusji na poruszane tematy. Zapraszam ponownie!