Najwięcej moich wspomnień dotyczących Kołodziejewa skupia się wobec kilku miejsc, najważniejsze z nich to:
- szkoła z boiskiem i salą gimnastyczną
- kościół, park i cmentarz
- sklep spożywczo-przemysłowy i sala widowiskowa przy sklepie
- stawek i kopiec przy stawie, który potem został zniwelowany
- poczta
- dworzec kolejowy
- bar i sklep z artykułami metalowymi i do produkcji rolnej tzw. "żelaźniak"
- Ośrodek Zdrowia i figura Matki Bożej
Szkoła otrzymała sztandar i imię Janusza Kusocińskiego w 1987 roku, czyli już po mojej tam bytności, a jej historia sięga 1904 roku.
W tej szkole zaczęła się moja edukacja, kółka zainteresowań, udział w olimpiadach przedmiotowych i to tak różnych jak z języka polskiego i matematyki, już wtedy interesowało mnie wszystko i trudno było mnie zaszufladkować....Wspominam wielu świetnych nauczycieli:
Franciszek Kostka- dyrektor szkoły
Urszula Jernas- wychowawczyni w klasach 1-4
Język Polski- Halina Łączna
Matematyka- Melania Czacherska
Historia- Danuta Konieczka
Język rosyjski- Felicja Śmielewska
Muzyka i prowadzenie chóru- Stanisław Kostka
Geografia- Łucja Strzelecka, prowadziła również bibliotekę szkolną, a ja uwielbiałem czytać i wręcz pochłaniałem setki książek, nie tylko lektur, spędzałem więc w bibliotece mnóstwo czasu , a pani Łucja, towarzyszyła mi i pomagała wybierać ciekawe książki...
Było jeszcze kilku innych, ale ci najbardziej zapisali się w mojej pamięci.
Przedszkole Publiczne, tutaj nie zdążyłem się "załapać", ale moja młodsza siostra Marzena już tak....
Salę gimnastyczną wybudowano w 1970 roku...Na tym boisku rozgrywaliśmy wielkie mecze w "nogę", "rękę", były też zawody lekkoatletyczne, na sali graliśmy zwykle w "siatę", chodziłem też dodatkowo na SKS (Szkolny Klub Sportowy)....
W szkole też uczestniczyłem w zbiórkach Zuchów, a potem harcerzy ZHP, śpiewałem w szkolnym chórze, ze sporymi sukcesami, opiekun Stanisław Kostka, mnóstwo przeżyć, wydarzeń jest co wspominać.....
Na dożynkach powiatowych w Dąbrówce śpiewaliśmy i tańczyliśmy poloneza na uroczystym otwarciu wydarzenia.
Przystanek autobusowy przy szkole, za moich czasów chodziliśmy pieszo, lub dojeżdżaliśmy rowerami.
Na tej alejce, na prawo od widocznego budynku często po lekcjach graliśmy w "nogę", bramki były pomiędzy drzewami....
Plebania i park między szkołą, kościołem i właśnie plebanią, niegdyś gęsty, pełen drzew i krzewów, miejsce wielu zabaw m.in. w podchody, partyzantkę, czterech pancernych ....
W tym kościele pw. św. Józefa przez kilkanaście lat byłem ministrantem, lektorem ( skończyłem specjalny kurs w Seminarium w Gnieźnie), czytałem lekcje, psalmy, prowadziłem adoracje.....
Wszystko w czasie gdy proboszczem był ksiądz Kazimierz Meller, spoczywa na tutejszym cmentarzu i ma swoją ulicę we wsi, zresztą prowadząca do kościoła....
W tej kaplicy ostatni raz żegnałem tatę.....Teraz w parku nie ma już zbyt dużo zieleni, zachowały się trzy zabytkowe drzewa ( 2 dęby i robinia biała) oraz kilkanaście innych....
Cmentarz to ważne miejsce dla mnie od wielu lat, tutaj spoczywają rodzice, wielu bliskich i znajomych....
Fajny sposób, przypominający właścicielom piesków o obowiązku sprzątania po nich.
Może i w Inowrocławiu przydało by się kilkanaście takich figurek???
Dawny sklep spożywczo-przemysłowy, to tutaj po lekcjach kupowaliśmy: napoje, lody, chałwę, murzynki, sękacze, lizaki, wafelki, biszkopty, ciastka anyżki, dropsy, oranżadę w proszku, landrynki, miętusy, batoniki, czekolady i niezliczoną ilość innych smakołyków.
Z tyłu widoczna dawna sala widowiskowa ( sala imprez), dzisiaj świetlica wiejska, to tutaj od najmłodszych lat wielokrotnie występowałem publicznie przed wielką ( tak mi się wtedy wydawało) publicznością deklamując wiersze, niektóre z nich pamiętam do dzisiaj.
Taka była moja rola niemal na każdym kulturalnym wydarzeniu, na każdej akademii, tak to się wtedy nazywało....
Nowa remiza strażacka, przy stawku, górki ( a właściwie kopca usypanego jako cmentarz rodzinny dziedzica Nehringa) już nie ma....
Przez lata, gdy istniał, był nieco tajemniczym , wielkim placem zabaw dla dzieciaków.
Złotokap czaruje swą urodą....Sklep sieci "DINO", to już oczywiście nowa historia....Ośrodek Zdrowia dzisiaj, to teraz zaledwie namiastka tego co było kiedyś, w tym zakresie mieszkańcy pewnie chcieli by się cofnąć do dawnych lat: lekarz ogólny, pediatra, ginekolog, stomatolog, pielęgniarki, wszystko na miejscu, teraz można tylko pomarzyć.....
Figura Matki Boskiej zadbana, wspominam procesje Bożego Ciała ( tutaj zawsze był jeden z ołtarzy) i mój osobisty udział przez wiele lat w różnej roli w służbie ołtarza.....
Dawna remiza, teraz dom prywatny....
Do baru wpadałem często na lody, napoje, z czasem na piwo......
W środku tłumy gości, dwie duże sale, jedna obiadowa, podawano całkiem dobre jadło.....
Relikt po dawnej kuźni....
O dworcu kolejowym już sporo pisałem w poprzednim poście, stąd przez 4 lata dojeżdżałem do liceum w Trzemesznie, potem do Poznania, do pracy w Inowrocławiu, następnie odwrotnie z Inowrocławia w odwiedziny do rodziców, do domu rodzinnego......Wiele czasu z mojego życia wiąże się z tym miejscem....Dawna Mieszalnia pasz.......
Tak jak kiedyś, teraz też kwitną i pięknie pachną akacje...
Tyle lat, mnóstwo wspomnień, odświeża się pamięć, trudno się rozstać......
Jeszcze raz chodzę po tych samych miejscach....
Dworzec jest piękny, ale szkoda że niemal cały jest pusty, warto by ożywić to ciekawe i klimatyczne miejsce.
Może jakieś miejsce spotkań dla młodych ???
Przestrzeń dla młodzieży, np. jakiś Gaming Room, to mogło by wypalić !!!!
Warto rozważyć taką propozycję.
Smutne to miejsce, a za czasów Alfonsa Mąki, tyle się działo!!!!
Potencjał jest duży tej miejscówki, ale trzeba umieć znowu to wykorzystać.
Niewielu już pamięta, że tutaj mieścił się oddział Banku Spółdzielczego.Pocztę już tylko przypominają te skrzynki przy drodze.....
Uliczka przypominająca księdza Kazimierza Mellera.....
Tyle wspomnień na dzisiaj i aktualnych fotografii z bliskiego mi Kołodziejewa, w końcu łączy mnie z nim wiele wspomnień.
Do zobaczenia w kolejnych, nieoczywistych postach, zapraszam do Kronik Inowrocławskich.