Wtorek 17 lutego, ostatni dzień karnawału, zapustny wtorek, podkoziołek, śledzik, a na Kujawach żegnające karnawał zapustne orszaki Kozy.....
Kolejny raz w Kronikach Inowrocławskich krótko przypomnę o co chodzi z tym orszakiem Kozy i zwyczajami zapustnymi na Kujawach.
Jednym z najciekawszych obyczajów
ludowych, który przetrwał na Kujawach obok Przywołówek Szymborskich jest
zwyczaj chodzenia z Kozą.
Niezwykle barwny korowód przebierańców
zapustnych zgromadzonych wokół Kozy ciągle jeszcze można spotkać na
ulicach Inowrocławia i w powiecie inowrocławskim.
Zwyczaj ten jest ściśle związany z przełomem karnawałowo- wielkopostnym i ma także
swój magiczno symboliczny wymiar.
Korowody zapustnych przebierańców
zgromadzonych wokół Kozy krążyły po okolicznych wsiach zbierając datki
na zabawę, jednak obrzędy zapustne miały też magiczną moc: żegnały zimę i
jej złe moce witając jednocześnie wiosnę z jej siłami witalnymi, nowymi
nadziejami i zapowiedzią nadchodzącej obfitości. Niosły też obietnicę
rychłego ślubu pannom i możliwość wkupienia się młodych mężatek do grona
kobiet zamężnych.
Dawne obrzędy składały się z trzech części: obchodu z
Kozą i maszkarami zwierzęcymi, wywożenia młodych mężatek( żeńcowych) i
podkoziołka czyli tańca i wykupnego dziewczyn przed symbolem płodności.
Podkoziołek był przedstawiony jako figura męska nagiego wystruganego z
brukwi lub drewna chłopca lub koziołka.Tego wieczoru inaczej niż w ciągu
roku muzykantów opłacały dziewczęta. Zwyczaj wywożenia żeńcowych
przełożony na skutek protestów kościoła ze środy popielcowej na wtorek
przed nią nałożył się na inne zwyczaje i obrzędy i z czasem dołożono go
do obrzędu weselnego.
Miał on miejsce w drugim dniu wesela lub tydzień
później. W tej zabawie brały udział tylko kobiety. Kilka z nich jeździło
przystrojonym wozem i zabierało po drodze młode mężatki, które musiały
się wkupić do grona zamężnych pieniędzmi lub poczęstunkiem. Zabawa mogła
trwać do północy.
Przebrania zapustników w korowodzie z Kozą
symbolizowały wegetację roślin, a kudłate, włochate zwierzęta w kulturze
ludowej oznaczały bogactwo i dostatek. Widowiska dopełniały głośne
dzwonki mające odpędzić wszelkie zło, szczególnie w postaci
nieprzyjaznej zimy. Maszkarom zwierzęcym towarzyszyli też dziadowie czy
postaci obce, niezbyt dobrze kojarzone: Żydzi i Cyganie. Sceny odgrywane
miały dość jasny przekaz : wiosna pokona zimę, życie zwycięży śmierć a
dobro weźmie górę nad złem.
Postaciom przebierańców towarzyszyli muzykanci i tak jest do dziś.W Inowrocławiu tradycje kultywują dwa najstarsze orszaki kujawskiej kozy : Szymborska i Mątewska.
W powiecie można spotkać jeszcze Kozę z Jaksic, Tuczna, Łojewa, czy z Kłopotu.
Ostatnio pojawiły się również młodzieżowe orszaki kozy.
Co roku maszerują
ulicami miasta tańcząc i odgrywając swoje widowisko, budząc przy tym
niemało sensacji i ciesząc rozbawiane gromady dzieciaków.
Orszaki te są
też żywą kontynuacją obrzędów i zwyczajów naszych przodków na Kujawach i
warto to pielęgnować.
Oczekując na przyjazd Kozy Mątewskiej pstryknąłem kilka fotek...
Jest i autobus z orszakiem Kozy....
Wysiadają kolejne postacie i tworzy się barwny korowód.....
Rozlega się muzyka, trzask strzelających batów, radosne okrzyki, rozpoczyna się tradycyjne widowisko....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za opinie! Zachęcam do zapoznania się z pozostałą zawartością strony oraz dyskusji na poruszane tematy. Zapraszam ponownie!